Masika Kalysha porwana? Nie, to tylko skok na pieniądze fanów
Gwiazda telewizyjnego show o tytule Love & Hip Hop: Hollywood to osoba szalenie popularna w Stanach Zjednoczonych. Pewnie nigdy o niej nie słyszeliście, ale tą „piosenkarkę, aktorkę, pisarkę, aktywistkę i konferansjerkę” (jak sama mówi o sobie) obserwuje obecnie na Instagramie ok. 2,4 miliona osób. Masika Kalysha ma także konto na OnlyFans, gdzie w zamian za opłatę w wysokości 25 dolarów miesięcznie udostępnia swoje „ekskluzywne treści” (wyzywające fotografie i inne materiały). Najwyraźniej dochody z tego źródła nie były wystarczające, bowiem celebrytka postanowiła sfingować swoje porwanie. Artystka błagała przed kamerą o pomoc, prosząc o wpłaty w wysokości 100 dolarów (ok. 400 złotych) na jej konto OnlyFans.
Masika Kalysha we wtorek opublikowała na swoim Instagramie i Twitterze nagrania, na których ubrana w samą bieliznę błagała o pomoc. Zalana łzami kobieta mówiła:
„Nie wiem ile jeszcze mam czasu. Zostałam brutalnie pobita, a oni zaraz przyjdą. Powiedzieli mi, że musicie wpłacać mi pieniądze i obserwować mój profil, aby oni mogli na tym zarobić – inaczej mnie nie wypuszczą. Pobili mnie naprawdę mocno” – mówiła i pozowała przed kamerą, pokazując swoje rzekome rany. „Błagam, pomóżcie mi. Niech każdy z Was przeleje mi 100 dolarów, inaczej mnie nie wypuszczą” – apelowała raz jeszcze.

Posty na Twitterze, Instagramie i Instagram Story kierowały do jej konta OnlyFans. Jeśli macie jakieś wątpliwości, to w opisie opublikowanych treści nie było mowy o jakimkolwiek „pranku”. Wręcz przeciwnie. W poście na Instagramie czytamy:
„Zostałam porwana. Jestem przetrzymywana w jakimś magazynie, nie wiem gdzie! Jestem bardzo wystraszona! Zabrali wszystkie moje pieniądze i chcą ich jeszcze więcej! Błagam! Pomóżcie mi! Kliknijcie na link w opisie mojego profilu i subskrybujcie moje konto OnlyFans. Wyślijcie napiwek, a oni mnie wypuszczą! Czuję, że nadchodzą!” – pisała.
Oszustwo godne potępienia czy nieporozumienie?
Nie jest jasnym ile osób dało się oszukać i faktycznie uwierzyło w porwanie celebrytki. Pod postami pojawiło się wiele głosów krytyki, ale niektórzy internauci uznali wrzutki za… zabawne. Jakiś czas po umieszczeniu swoich nagrań w sieci, Masika Kalysha udostępniła kolejny post z wyjaśnieniem sytuacji.
„Witajcie, cieszę się, że skupiłam Waszą uwagę. Chciałabym porozmawiać z Wami o czymś bardzo ważnym. Przepraszam, jeśli Was wystraszyłam, ale czasem efekt szoku jest potrzebny. Jestem teraz na planie zdjęciowym mojego nowego show i to co widzicie na mojej twarzy, to tylko charakteryzacja. Nic mi nie jest, ale show, w którym biorę udział dotyczy handlu dziećmi w celach seksualnych” – mówiła.
Artystka tłumaczyła się, że współpracuje z organizacją non-profit o nazwie R.O.S.E, która pomaga ofiarom przemocy seksualnej, skupiając się przy tym mocno na kobietach i dzieciach o kolorze skóry innym niż biały.
Masika has a few words pic.twitter.com/L3yBzjHQqx
— tiffany (@jonestiff314) August 25, 2020
„Przepraszam, jeśli Was przestraszyłam, ale proszę, śledźcie działania Rose Organization w mediach społecznościowych. Postawmy kres handlu dziećmi i kobiet w celach seksualnych… mam nadzieję, że nikogo nie przestraszyłam. Znacie mnie dobrze. W moim szaleństwie jest zawsze jakaś metoda”.
first part pic.twitter.com/dZFG4Nt3SE
— tiffany (@jonestiff314) August 26, 2020
Nie mamy pojęcia w jakim stopniu przelewanie pieniędzy na konto artystki w serwisie OnlyFans miało promować szczytną ideę lub wspierać ją finansowo. Ta jakiś czas później opublikowała jednak kolejnego tweeta, w którym zachęcała do przelewania pieniędzy zarówno na stronie organizacji, jak i jej strony OnlyFans.
Oh thank God. I was worried that you would forget! I want you to keep talking about it incessantly and bring more attention to the topic! To get involved log on to https://t.co/6uKx2iHLPt or you can donate on my onlyfans page https://t.co/Za7FUjmi3U
— Masika Kalysha (@masikakalysha) August 26, 2020
Wydawać by się mogło, że Kalysha przekaże swoje dochody organizacji. Zdają się temu przeczyć słowa prezesa R.O.S.E., Toni D. Rivery. Kobieta stanowczo odcięła się od akcji celebrytki mówiąc, że nie przyjmują w żadnej postaci pieniędzy z tego rodzaju dziwnych serwisów „czymkolwiek są”. Działania gwiazdy reality show nie były wcześniej zaplanowane.
Masika Kalysha zareagowała oburzeniem, twierdząc, że dostała od organizacji R.O.S.E list, który uprawniał ją do takiego działania. Obie kobiety dalej są w sporze, a kolejne posty z dyskusji znikają z sieci.
To nie wsparcie, to tylko sygnalizowanie cnoty
Trudno jest oprzeć się przekonaniu, że Kalysha na swojej akcji chciała zrobić sobie dobry PR – podobnie jak czynią korporacje wspierające ochoczo ruch BLM. Tego rodzaju zachowania pejoratywnie określa się mianem tzw. Virtue Signallingu. Zachęcam Was do zgłębienia etymologii i znaczenia tego pojęcia. To niezwykle ciekawa lektura.
Źródło: RogueRocket
