Google nie będzie sprawdzać faktów. Odcina się od przepisów UE 

Klaudia CichockaSkomentuj
Google nie będzie sprawdzać faktów. Odcina się od przepisów UE 

Google zdecydowało się odrzucić przepisy zapowiadane przez UE w zakresie weryfikacji faktów. Zdaniem prezesa ds. globalnych obecnie wykorzystywane mechanizmy i systemy są wystarczające. Podobnego stanowiska można się spodziewać ze strony m.in. Mety, która niedawno ogłosiła zawieszenie programu  sprawdzania faktów. 



Fact-checking nie dla Google 

Agencja Axios dotarła do kopii listu, zgodnie z  którym Google uznało, że nie będzie przestrzegać przyszłego prawa UE dotyczącego sprawdzania faktów. Według zapowiedzi nie będzie dodawać weryfikacji faktów do wyników wyszukiwania i filmów w serwisie YouTube ani wykorzystywać ich do ustalania rankingu lub usuwania treści. 

Zdaniem prezesa ds. globalnych Kenta Walkera fact-checking nie jest ani odpowiedni ani skuteczny w przypadku usług Google. Firma nigdy nie wykorzystywała fact-checkingu jako części swojej polityki moderowania treści.



Równocześnie Walker dla uzasadnienia skuteczności obecnie wykorzystywanego podejścia przypomniał o udanej moderacji treści podczas zeszłorocznego „bezprecedensowego cyklu globalnych wyborów”.

W 2024 r. stworzono bazę danych o nazwie Elections24Check aktualizowaną przez członków 

Europejskiej Sieci Weryfikacji Faktów (EFCSN). Do zaangażowanych podmiotów należały m.in. francuska Agence-France Presse (AFP), niemiecki Correctiv i białoruski ośrodek śledczy. Baza gromadziła i kategoryzowała weryfikacje faktów politycznych, dezinformacje, artykuły przedstawiające nieprawdziwe informacje oraz raporty na temat trendów transnarodowych.

Firma przypomina również o nowej funkcji na YouTube, która została dodana w zeszłym roku. Niektórzy użytkownicy mogą dodawać kontekstowe notatki do filmów. 

Walker dodał również, że Google ma w planach kontynuację inwestycji w obecnie stosowane technologie moderowania treści, takie jak znakowanie wodne Synth ID i ujawnianie informacji AI na YouTube. 


Europejskie standardy w trakcie zmian    

W 2022 r. szerokie grono podmiotów podpisało Wzmocniony Kodeks Postępowania w celu zwalczania dezinformacji, przyjmując zobowiązania i środki istotne dla realizacji ich misji. Wśród nich znalazło się m.in. Google, Adobe, Meta czy TikTok. 

W ciągu ostatniego roku Komisja Europejska prowadziła rozmowy z przedstawicielami firm technologicznych, dążąc do wprowadzenia dotychczas dobrowolnych środków w oficjalny kodeks postępowania w ramach ustawy. 

Przepisy UE mają rozszerzyć zakres weryfikacji faktów na wszystkie państwa członkowskie UE i języki. Jednym z celów jest zapewnienie, że platformy będą bardziej konsekwentnie korzystać z weryfikacji faktów w swoich usługach.

Na oficjalnej stronie PE przytacza statystyki według których ok. 85% ludzi na całym świecie jest zaniepokojonych wpływem dezinformacji na swoich współobywateli, a 38% obywateli UE wymienia fałszywe i/lub wprowadzające w błąd informacje jako zagrożenie dla demokracji. 

Inni giganci pójdą śladem Google? 

W styczniu br. dyrektor generalny Meta Mark Zuckerberg ogłosił zawieszenie programu  sprawdzania faktów i przejście na model Community Notes w stylu X na Facebooku, Instagramie i Threads. Zuckerberg skomentował decyzję powołując się m.in. na zbyt dużą ilość cenzury i błędów. Zmiany mają nastąpić w ciągu kilku najbliższych miesięcy. 

Liczbę fact-checkerów ograniczył również X. 

Nie wiadomo, jakie decyzje w sprawie otrzymanych opinii podejmie Komisja Europejska, kiedy planowane przepisy wejdą w życie. 

Źródło: engadget.com, axios.com, europarl.europa.eu / Zdjęcie otwierające: pixabay.com

Klaudia CichockaAutorka treści internetowych z ponad 5-letnim doświadczeniem. Przekłada na prosty język nawet bardzo skomplikowane zagadnienia dotyczące m.in. technologii, cyberbezpieczeństwa czy nauki.