Raport mówi między innymi o zbieraniu wszelkiej internetowej aktywności przez Dyrekcję Generalną Bezpieczeństwa Zewnętrznego (DGSE) Francji i przechowywaniu tych danych w trzypiętrowym, zabezpieczonym bunkrze, znajdującym się pod ziemią. Według informacji służby interesują się tym, co piszemy na Facebooku, Twitterze (przypominamy, że serwis ten nie pojawił się w przypadku PRISM), jakie wysyłamy maile, SMS-y, a nawet z kim i o czym rozmawiamy przez telefon. Czyli standard, który wystarczy do całkowitej inwigilacji naszego życia.
DGSE rzekomo kolekcjonuje jedynie informacje na temat tego, kto, kiedy i skąd nadał wiadomość, nie interesując się jego zawartością. Nie jestem jednak do końca przekonany do takiego tłumaczenia. Od momentu wypłynięcia całej sprawy na światło dzienne przedstawiciele francuskiej agencji wywiadowczej nie odbierają telefonów i nie odpisują na e-maile.
Jak obstawiacie, które państwo będzie następne? Istnienie podobnych projektów w innych krajach jest niemal pewne.
Źródło: Yahoo