Rzecznik Flipboard zapytany o ich wersję wydarzeń odpowiada w mailu, że także starali się załatwić sprawę „po cichu”. W momencie gdy Treemo zgłosiło sprawę do sądu, postanowili wykorzystać wszystkie dopuszczalne środki, by bronić swoich racji, zarówno jeśli chodzi o „F”, jak i samą nazwę.
Treemo argumentuje wniosek tym, że końcówka „-board” stałą się wyznacznikiem przeznaczenia pewnej grupy aplikacji. Tak samo jak Flipboard jest aplikacją do tworzenia własnego magazynu, tak Flowboard jest przeznaczony do kreacji spersonalizowanych prezentacji. Drugim argumentem ma być fakt, że zarówno logo jak i nazwa została zaakceptowana w dniu 23 kwietnia bez zastrzeżeń.
Cała sytuacja ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych kilku dni. Ja kibicuję Flipboardowi, a Wy?