Skrypt portalu zbiera i analizuje informacje, których użytkownicy zdecydowali się nie opublikować, o czym doniesiono w specjalnym raporcie. W zasadzie na dzień dzisiejszy nie wiadomo, po co Facebookowi takie informacje. Można się jednak domyślać, że po części służy to jeszcze lepszemu dobieraniu reklam pod indywidualne preferencje użytkownika. W końcu informacje, które ostatecznie zdecydował się zachować dla siebie, mogą być niezwykle cenne z punktu marketingowego.
Zwolenników teorii spiskowych z pewnością przekona powiązanie z NSA. Wiadomo, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych zbiera większość danych, jakie upublicznimy w internecie. A gdyby tak miała również dostęp do tego, czego ostatecznie nie zdecydowaliśmy się opublikować?
Wątpliwa jest także kwestia legalności zbierania takich informacji. Rzekomo powyższa sprawa wpisuje się w ogólne zasady rozpisane w regulaminie, jednak nie ma tam żadnej wzmianki o treściach, których nie opublikowaliśmy. Podobne algorytmy posiada między innymi Google w swojej poczcie Gmail, jednak w tamtym przypadku treść jest zapisywana w formie szkicu i służy nam jako back-up, swego rodzaju kopia bezpieczeństwa napisanej wiadomości w przypadku, gdyby wystąpił jakiś błąd. Natomiast Facebook zbiera informacje wyłącznie dla siebie.
Źródło: Business Insider