Na zarzuty odpowiada jeden z założycieli Designbook – Aaron Pollak. Twierdzi on, że żadna z marek jego firmy nie jest powiązana z Facebookiem. Także logo jest zupełnie inne – zawiera całkowicie inne czcionki oraz kolory.
Nazwa Designbook wywodzi się z zupełnie innego pomysłu i nie ma nic wspólnego z Facebookiem. Pollak nadmienia ponadto, że w języku angielskim słówko „book” służy jako przyrostek do tworzenia wielu innych wyrazów – np. scrapbook czy phonebook. W jego odczuciu zagrywka Facebooka jest zwykłym korporacyjnym czepialstwem i wykorzystywaniem swojej pozycji.
Wychodzi na to, że wszystkie książki należą do Facebooka (ang. book oznacza książkę). Designbook oczywiście będzie się bronić, przedstawiając własne argumenty. To nie pierwsza tego typu sprawa. Sam Facebook jest zamieszany w wiele procesów przeciwko innym firmom, które wykorzystywały słowo „book” w swojej nazwie. Podobnie czyni również Apple, sądząc się ze wszystkimi, którzy nawiązują do nazwy firmy (apple oznacza po prostu jabłko).
W podobnych okolicznościach Microsoft po przegranej rozprawie musiał zmienić nazwę swojego dysku sieciowego SkyDrive na OneDrive.
Źródło: Tech Dirt