Osoby sprzedające towary i usługi w polskim Internecie powinny mieć się na baczności. Od stycznia 2025 roku na platformach sprzedażowych ciąży nowy obowiązek przekazywania urzędom skarbowym szczegółowych danych o transakcjach i użytkownikach, którzy ich dokonują. Ma to być bat na osoby nie odprowadzające należnego podatku, a przy okazji sposób na podreperowanie krajowego budżetu. Nowe przepisy wdrażają tak zwaną dyrektywę Dac7.
Handlujesz w sieci? Dac7 to rewolucyjne zmiany w raportowaniu
Urzędy Skarbowe od stycznia 2025 roku zyskają nowe, cenne źródło informacji o dokonywanych przez płatników transakcjach. Nieformalni przedsiębiorcy, próbujący dorobić sobie na platformach sprzedażowych pokroju OLX, muszą być świadomi konsekwencji ewentualnego nieodprowadzania należnych podatków. Na liście sankcji są między innymi egzekucja skarbowa i zajęcia kont bankowych – ostrzega Mec. Natalia Stanowska – Potoczny, Partner kancelarii Causa Finita Szczepanek i Wspólnicy Spółka Komandytowa.
Jeżeli tacy sprzedający lub usługodawcy prowadzą działalność w sposób zorganizowany i ciągły, a osiągane przychody przekraczają 3 225 zł miesięcznie, wówczas zgodnie z prawem powinni się zarejestrować i – co za tym idzie – odprowadzić należne podatki i składki na ZUS. W praktyce jednak wiele osób działających na platformach nie rejestrowało się. Zakładały, że urzędy skarbowe nie będą zawracać sobie głowy śledzeniem milionów aukcji czy ogłoszeń i wiązaniem ich z konkretnymi podmiotami. Osób takich może być setki tysięcy co oznacza, że problem może dotknąć wielu polskich rodzin.
– tłumaczy Mec. Natalia Stanowska – Potoczny.
Nowe regulacje związane z Dac7 dotyczą m.in. transakcji mających miejsce na Allegro, OLX, Vinted, Amazon i eBay. Pod lupę skarbówki trafią nie tylko sprzedawcy towarów, ale też usług. Na celowniku znajdą się również internauci świadczący usługi fryzjerskie, remontowe, transportowe czy budowlane za pośrednictwem platform typy Fixly, Booksy. Według danych na samym Allegro jest około 120 tysięcy sprzedających a na Fixly – ponad 450 tysięcy usługodawców.
Urzędom zostaną przekazane wszystkie kluczowe dane, w tym imiona i nazwiska, adresy, numery identyfikacyjne, numery rachunków bankowych oraz szczegóły dotyczące zawieranych transakcji. Jeszcze więcej danych przekażą Airbnb i Booking. W tym przypadku fiskus dostanie także numery ksiąg wieczystych wynajmowanych nieruchomości oraz liczbę dni, przez które obiekty były udostępniane.

Wyłączenia? Są, ale będą to naprawdę mali sprzedawcy
Nieobjęte obowiązkiem raportowania w świetle Dac7 będą osoby, które w danym roku kalendarzowym dokonały na platformie mniej niż 30 transakcji sprzedaży, zaś łączne wynagrodzenie, które jest im należne z tego tytułu nie przekroczyło kwoty 2000 euro (ok. 8500 złotych).
W konsekwencji przyjęcia nowych przepisów, „nieformalnych” przedsiębiorców czeka cała masa problemów. Jeżeli na podstawie otrzymanych informacji urzędy skarbowe dojdą do wniosku, że prowadzili oni działalność w sposób zorganizowany i ciągły, jednakże bez wymaganej prawem rejestracji, zostaną wobec nich wszczęte postępowania podatkowe. Będą musieli zapłacić cały zaległy podatek dochodowy wraz z odsetkami
– komentuje Mec. Natalia Stanowska – Potoczny.
Tutaj wcale nie kończą się problemy, bowiem odprowadzić będzie trzeba także zaległy podatek VAT w przypadku tych osób, które prowadzą działalność nie kwalifikującą się do zwolnienia podmiotowego z tego podatku (m.in. sprzedaż części i akcesoriów do pojazdów samochodowych i motocykli, preparatów kosmetycznych, komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych, maszyn i urządzeń, etc.).
Koszty mogą okazać się astronomiczne. Sam podatek dochodowy od sprzedaży na kwotę 10 000 złotych miesięcznie może na zasadach ogólnych wynieść nawet 23 000 złotych rocznie. Ewentualny VAT to kolejne 27 600 złotych plus 30% specjalnej sankcji. Do tego zaległy ZUS w wysokości około 24 tyś złotych rocznie. Do wszystkich tych zaległości skwapliwy fiskus i ZUS doliczą podatkowe odsetki za zwłokę
– dodaje Mec. Stanowska – Potoczny.
Wygląda na to, że w związku z dyrektywą Dac7 przez Polskę przejdzie prawdziwe podatkowe tsunami. Trudno tylko przewidzieć, kiedy należało będzie spodziewać się kontroli.
Jak się bronić?
Argumenty, jakie mogą podnieść handlujący mogą być różnorakie. Można na przykład wykazywać, że transakcje nie miały charakteru zorganizowanego ani ciągłego, że sprzedawane przedmioty nie zostały nabyte z zamiarem ich późniejszej odsprzedaży albo że były używane.
Źródło: itbc