Nie uwierzycie. Bing udaje wyszukiwarkę Google po wpisaniu tej frazy

Piotr MalinowskiSkomentuj
Nie uwierzycie. Bing udaje wyszukiwarkę Google po wpisaniu tej frazy

Wygląda na to, że Bing za wszelką cenę próbuje sprawić, by użytkownicy nie korzystali z usług konkurencji. Wpisanie konkretnej frazy skutkuje wyświetleniem witryny łudząco podobnej do wyszukiwarki internetowej Google – przez to użytkownicy mogą się pomylić i nieświadomie dalej korzystać z niekoniecznie lubianego przez nich narzędzia. Mamy więc do czynienia z dosyć sprytną, a jednocześnie niezwykle kontrowersyjną praktyką.



Bing fałszuje interfejs wyszukiwarki Google?

Redakcja portalu Windows Latest daje znać o wprowadzeniu nietypowej zmiany do wyszukiwarki Bing. Doświadczyć jej można po wpisaniu frazy „google.com” na łamach paska wyszukiwania. Wtedy też dochodzi do lekkiej przemiany interfejsu użytkownika. Zaczyna on do złudzenia przypominać to, co zazwyczaj oferuje konkurencja – dzięki temu Microsoft chce zachęcić internautów do zmiany swoich przyzwyczajeń.

Google to synonim wyszukiwania informacji w sieci, więc krok wykonany przez Microsoft bez wątpienia jest stosunkowo sprytny i mający sporo sensu. Gdy dołożymy do tego fakt, że Edge i Bing to domyślne usługi w systemie Windows 11, to mamy do czynienia ze sporą grupą osób, którą można przekonać, że autorskie rozwiązania są lepsze, skuteczniejsze i wydajniejsze.



Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić domyślną przeglądarkę czy wyszukiwarkę. Jednorazowe przejście do konkurencji również nie jest przesadnie trudne. Wystarczy tylko kliknąć pasek adresu, wpisać „google.com” i tyle. Co jednak stanie się, gdy frazę wpiszemy w pasek wyszukiwania? Wtedy naszym oczom ukaże się mylący interfejs przywodzący na myśl to, co zazwyczaj oferuje Google – koniecznie rzućcie okiem na poniższy GIF.

Dzięki temu może dojść do drastycznego zmniejszenia współczynnika odrzuceń. Microsoft chce bowiem zatrzymać przy Bing jak najwięcej osób. Kontrowersyjna zmiana ma w tym pomóc, a przynajmniej wydłużyć czas przechodzenia do konkurencji. Widok kolorowej grafiki oraz paska w formie pigułki wygląda niczym wyrwany z Google, więc nie zdziwiłbym się, gdyby część osób faktycznie zwróciło uwagi, że nadal korzysta z usługi Microsoftu.

Nabralibyście się?

Wpisanie kolejnego wyszukiwania oczywiście przeniesie nas dalej do Bing i zapewne dopiero wtedy niektórzy przejdą do faktycznej wyszukiwarki Google – mimo wszystko mówimy o dodatkowym punkcie dla Bing, co rzecz jasna ucieszy przedstawicieli technologicznego giganta. To dosyć podstępne zagranie i użytkownicy nie kryją z tego powodu swojej frustracji. Na dłuższą metę może więc taka praktyka nie wyjść na dobre korporacji.

Zachowanie najwidoczniej jest celowe, ponieważ Bing przesuwa nieco interfejs witryny, by ukryć standardowy pasek wyszukiwania oraz swoje logo. Należy ręcznie przesunąć stronę – dopiero wtedy ujrzymy te elementy. Trudno jednak stwierdzić jak skuteczna będzie tego typu aktualizacja – być może Microsoft sam chce to sprawdzić i wkrótce cofnie wszystko do ustawień fabrycznych.

Pozostaje więc czekać na jakie inne wspaniałe pomysły wpadnie Microsoft na łamach 2025 roku. Sporo osób ma nadzieję na szereg przydatnych funkcjonalności, a jak najmniej reklam i mylących sztuczek. Czas pokaże.


Źródło: Windows Latest / Zdjęcie otwierające: Microsoft

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.