Hakerzy przeciwko autorytaryzmowi
Białoruscy hakerzy po raz pierwszy wkroczyli do akcji, atakując rządowe strony internetowe we wrześniu 2020 roku. Zrobili to w ramach protestu przeciwko wynikom wyborów, które zdaniem wielu były sfałszowane, a które przyniosły zwycięstwo Aleksandrowi Łukaszence. Teraz hakerzy publikują poufne informacje za pośrednictwem konta w serwisie Telegram. Profil obserwuje 77 000 osób.
Wśród skradzionych przez nich dokumentów znajdują się m.in. dane osobowe otoczenia Łukaszenki i oficerów wywiadu. Ponadto na Telegramie pojawiły się statystyki śmiertelności na Białorusi wskazujące, że z powodu COVID-19 zmarło o wiele więcej osób, niż podaje to rząd. Hakerzy przyznali się też, że przejęli ponad 240 kamer monitorujących na Białorusi i przygotowują się do wyłączenia komputerów rządowych za pomocą złośliwego oprogramowania o nazwie X-App.
Hakerzy połączyli siły z grupą o nazwie BYPOL, stworzoną przez byłych białoruskich policjantów, którzy zrezygnowali ze swej pracy po wyborach w zeszłym roku. To właśnie dzięki tej współpracy hakerzy są w stanie działać tak skutecznie.
Jak podaje jeden z członków BYPOL Aleksander Azarau, były podpułkownik policji na Białorusi, przebywający obecnie w Polsce, zarejestrowane przez hakerów korzystających z podsłuchów nagrania telefoniczne ujawniły, że białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych szpiegowało wiele osób, w tym funkcjonariuszy policji – zarówno starszych, jak i szeregowych – oraz urzędników współpracujących z prokuratorem generalnym. Nagrania mają zawierać również dowody dźwiękowe dowódców policji nakazujących użycie przemocy wobec protestujących.
Rzecznik Cyber Partisan mówi, że hakerzy podejmują swe działania, by „sparaliżować jak najwięcej struktur sił bezpieczeństwa reżimu, sabotować słabe punkty reżimu i zapewnić ochronę protestującym”. Ich ostatecznym celem jest „powstrzymanie przemocy i represji ze strony reżimu na Białorusi oraz przywrócenie w kraju zasad demokratycznych i rządów prawa”.
Źródło: Bloomberg