Oskarżający twierdzi, że sprawczyni wypadku podczas zdarzenia była wpatrzona w ekran smartfona. Według niego do incydentu w ogóle by nie doszło, gdyby Apple zablokowało możliwość korzystania z urządzenia podczas jazdy.
Z pozwu wynika, że poszkodowany nie domaga się odszkodowania. Zamiast tego chce wycofania ze sprzedaży wszystkich iPhone’ów, dopóki Apple nie zaimplementuje blokady dla kierowców. Oskarżyciel twierdzi, że obecnie firma „przedkłada zyski nad bezpieczeństwo konsumentów”.
Pozew powołuje się również na fakt, że Apple opatentowało podobną technologię już w 2014 roku. Według prawników producent miał odpowiednio dużo czasu na implementację takiej funkcji.
Firmy technologiczne tłumaczą natomiast, że stworzenie blokady dla kierowców jest obecnie niemożliwe, gdyż ta unieruchamiałaby również urządzenia pasażerów.
Źródło: CNET