Adobe Digital Editions w czasie rzeczywistym monitoruje pozycje, które użytkownik dodaje do swojej wirtualnej biblioteki. Program zbiera również informacje na temat czasu czytania poszczególnych książek i procentu ukończenia. Na serwery wysyłane są także dane na temat nazwy użytkownika, adresu IP itp.
Co najciekawsze, powyższe informacje są przesyłane w formie niezaszyfrowanej. Oznacza to, iż każdy, kto monitoruje naszą sieć, może bezproblemowo odczytać te dane. Są to z pozoru nieistotne informacje, jednak mogą okazać się przydatne, jeżeli trafią w odpowiednie ręce.
Przesyłanie niezaszyfrowanych danych jest nawet pogwałceniem praw na terenie niektórych stanów USA. Adobe w krótkim komunikacie dla serwisu Ars Technica wyjaśniło, że pracuje nad poprawką programu. Niestety nie wiadomo, czego dokładnie będzie ona dotyczyć – prawdopodobnie sposobu wysyłania informacji na serwer.
Źródło: Ars Technica