Wśród zwolenników takich prognoz jest James Carder z firmy LogRhythm. Twierdzi on, że 24-godzinna globalna awaria internetu jest wielce prawdopodobna. Już w tym roku hakerzy i cyberprzestępcy testowali możliwość częściowego wyłączenia sieci.
Mowa oczywiście o ataku na DynDNS, który miał miejsce w październiku. Nie działały takie usługi i serwisy, jak Spotify, Netflix, Twitter czy PlayStation Network. Carder twierdzi, że był to wyłącznie test przed przyszłoroczną próbą odcięcia całego internetu.
„Jeżeli udowadniasz, że możesz wyłączyć kilka dużych stron internetowych i spory kawałek amerykańskiego internetu, 24-godzinny brak dostępu nie wydaje się niczym trudnym” – tłumaczy Carder.
Specjalista przekonuje, że globalna awaria sieci to nie tylko problem z wrzuceniem kolejnego zdjęcia na Instagram i zaktualizowaniem statusu na Facebooku. To także poważne konsekwencje na rynku finansowym.
James Carder jest również przekonany, że cyberprzestępcy będą w 2017 roku atakować duże serwisy medialne, motywując swoje działania obroną wolności słowa.
Źródło: Business Insider