Pamiętasz jeszcze palmtopy?
Palmtopy, zwane też PDA, były zminiaturyzowanymi komputerami, mającymi mieścić się w kieszeni. Zwykle wyposażano je w klawiaturę ekranową lub rysik i oprogramowanie do rozpoznawanie pisma ręcznego. Wśród instalowanych na nich aplikacji znaleźć można było terminarze, kalkulator, notatnik, czytniki e-booków, a nierzadko również i mapy. Palmtopy dysponowały modułami Bluetooth, GPS, a nawet Wi-Fi. Co ciekawe, dało się z nich wykonywać połączenia telefoniczne. Urządzenia te okazały się ślepą uliczką w rozwoju i zostały całkowicie zastąpione przez smartfony.
Czytaj także: Zapomniana technika: monitor CRT montowany w obudowie z 1997 roku
Jednym z ciekawszych palmtopów był IBM Palm Top PC110, wydany ekskluzywnie w Japonii przez japoński oddział IBM oraz firmę Ricoch. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze sprzęt kosztował ok. 10 000 złotych i budził niemałe wrażenie. O jego wydajność dbał układ Intel 486SX o taktowaniu 33 MHz, a sam sprzęt wyposażony w klawiaturę fizyczną ważył zaledwie ok. 630 gramów (wtedy robiło to wrażenie) i działał przy wykorzystaniu systemu Windows 3.1, a później także… Windows 95.
IBM Palm Top PC110 sprzedawano w trzech konfiguracjach. Najdroższa miała zawrotne 8 MB RAM-u oraz dysk twardy o pojemności 260 MB i to właśnie na niej znaleźć dało się Windowsa. Tańsze warianty kusiły w sklepach oprogramowaniem IBM PC DOS 7.0. Palmtop IBM miał mikrofon, głośnik i pożądał go niemal każdy biznesmen. Na ekranie o przekątnej 4,7 cala dało się wyświetlić obraz o rozdzielczości 640×480 pikseli w maksymalnie 256 kolorach. Wbudowany kontroler pozwalał podpiąć ekran zewnętrzny o rozdzielczości nawet 800×600 pikseli, ale tylko 16 kolorach.
Temat IBM Palm Top PC110 w jednym ze swoich tegorocznych filmów poruszył youtuber prowadzący kanał LGR. Udało mu się uruchomić na nim nawet klasycznego DOOM-a, którą to grę widzieliśmy już nawet na kalkulatorach. Gorąco polecamy jego materiały miłośnikom retro oraz sprzętu komputerowego sprzed lat.
Źródło: LGR
