Jak informuje Bloomberg, indyjscy urzędnicy starają się ograniczyć sprzedaż chińskim producentom, chodzi dokładnie o smartfony o wartości do 12 000 rupii (150 USD). Powód nie jest zaskakujący, Indie w ten sposób chcą pobudzić swój słabnący przemysł krajowy, jednocześnie zadając cios popularnym markom, w tym Xiaomi.
Osoby zaznajomione ze sprawą twierdzą, że posunięcie to ma na celu wypchnięcie chińskich gigantów z niższego segmentu. Indie to drugi co do wielkości rynek mobilny na świecie i to właśnie niedrogie urządzenia cieszą się tam ogromnym zainteresowaniem.
Wykluczenie z indyjskiego rynku z pewnością zaszkodziłoby nie tylko Xiaomi, ale i innym markom celującym w budżetowe smartfony, jak Realme i Transsion. Warto nadmienić, że według danych Counterpoint, chińskie firmy odpowiadają za 80% dostaw urządzeń mobilnych do 150 dolarów.
Jeżeli Indie faktycznie wprowadzą zakaz sprzedaży detalicznej telefonów komórkowych chińskich producentów, dostawy Xiaomi mogą spaść rocznie o 20-25 mln sztuk.
Spór nie jest nowy
To nie pierwsza potyczka na linii Indie – Chiny. Wcześniej indyjskie władze oskarżyły Xiaomi o pranie brudnych pieniędzy i malwersacje finansowe.
Indie przyjęły twarde stanowisko wobec chińskich firm od czasu starć wojsk z obu krajów w 2020 roku. Na czarnej liście umieszczono ponad 200 aplikacji mobilnych od chińskich dostawców, w tym usługi zakupowe Alibaba Group czy rozrywkowe, jak TikTok od ByteDance. Oberwało się też aplikacjom instalowanym na urządzeniach Xiaomi.
Źródło: Bloomberg
