Nowy typ baterii jest całkowicie bezpieczny w użytku. Naukowcy zapewniają, że ogniwo nie zapali się nawet w momencie, gdy przewiercimy się przez nie wiertarką. Jest także tańsza w produkcji i co najważniejsze – jej całkowite naładowanie zajmie zaledwie minutę.
Jak widać, są zatem elementy, które wciąż wymagają znacznej poprawy. Zespół odpowiedzialny za nowe ogniwo wyjaśnia jednak, że technologia wciąż znajduje się we wczesnej fazie i wiele rzeczy należy usprawnić. Jeżeli naukowcom uda się wyeliminować obecne problemy, może to być znakomity następca ogniw litowo-jonowych. Bezpieczniejszy, wytrzymalszy i co najważniejsze – szybszy w ładowaniu.
Aluminiowo-jonowa bateria jest także o wiele bardziej wytrzymała. Ogniwo nie traci swoich właściwości nawet przez 7500 cykli ładowania, czyli 7,5 razy więcej, niż obecnie dostępne baterie litowo-jonowe. Dodatkowym atutem jest również fakt, że ogniwo można dowolnie wyginać bez utraty właściwości.
W czym zatem tkwi haczyk? Obecne baterie aluminiowo-jonowe potrafią wytworzyć napięcie o wartości 2V, podczas gdy standardowe ogniwa litowo-jonowe osiągają 3,6 V. Nowy materiał pozwala „upchać” 40W elektryczności w 1 kilogramie, podczas gdy obecne konstrukcje osiągają 206W na 1 kg.
Jak widać, są zatem elementy, które wciąż wymagają znacznej poprawy. Zespół odpowiedzialny za nowe ogniwo wyjaśnia jednak, że technologia wciąż znajduje się we wczesnej fazie i wiele rzeczy należy usprawnić. Jeżeli naukowcom uda się wyeliminować obecne problemy, może to być znakomity następca ogniw litowo-jonowych. Bezpieczniejszy, wytrzymalszy i co najważniejsze – szybszy w ładowaniu.
Źródło: Engadget