Politycy będą mogli odkupić sprzęt ze swoich biur
Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska wydała na początku lipca zarządzenie, umożliwiające posłom odkupienie majątku nabytego za pieniądze na funkcjonowanie swoich biur. Mowa między innymi o ginących notorycznie w momencie zakończenia kadencji smartfonach. Do tej pory na własność politycy mogli przejąć wyłącznie tablety. Te, których nie odkupiono, podlegały utylizacji ze względów bezpieczeństwa.
„Po rozpoczęciu kadencji majątek z biura posła, który nie uzyskał reelekcji, trafia do jego następcy. Z własnego doświadczenia wiem, że dostaje się wiele rzeczy, z których część okazuje się nikomu do niczego nieprzydatna” – mówi Kazimierz Smoliński z PiS, szef sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych.
Czytaj też: Bot sprawdza, jak często politycy spoglądają na smartfony zamiast pracować
Elektronika, której nie dało się odkupić, na przykład sprzęt informatyczny w postaci komputerów stacjonarnych, kupowany przez Kancelarię Sejmu, wchodziła w tzw. „obieg zamknięty” jako majątek Kancelarii Sejmu. Co ciekawe, po rozpoczęciu nowej kadencji przekazywało się ją kolejnym politykom. Łatwo sobie wyobrazić, że niektórym posłom nie było to na rękę. Co byłoby bowiem, gdy sprzęt kogoś z partii rządzącej przejął członek opozycji, który odzyskał by jakieś interesujące treści, na przykład kompromitujące swojego poprzednika lub jego partię?
„Niektórzy posłowie, pełniący funkcje w Sejmie, dostają laptopy z Ośrodka Informatyki. Dochodzi do tego sprzęt, który kupują według własnego uznania z pieniędzy na biura. I właśnie tego sprzętu dotyczy najnowsze zarządzenie” – czytamy w RP.pl. Sprzęt zostanie wyceniony przez specjalną komisję.
W Sejmie liczą, że dzięki temu skończy się fala zaginięć. Czy aby na pewno? Wszystko zależy od ceny. W 2019 roku tablety odkupiło 414 z 460 posłów.
Źródło: RP.pl