Do naszej redakcji trafił niedawno Lenovo V55t, komputer stacjonarny stworzony z myślą o domowych i biznesowych zastosowaniach. Jego ceny startują z atrakcyjnego pułapu 1999 złotych, a model wysłany do nas wyceniono na niewiele ponad 2300 złotych. Ciekawa specyfikacja, kompaktowa obudowa o pojemności 15 litrów oraz dobrze dopasowane podzespoły – tyle widać już w specyfikacji. Zerknijmy na to, kto powinien być usatysfakcjonowany z tego rodzaju zakupu.
Komputer stacjonarny Lenovo V55t testowaliśmy przy wykorzystaniu monitora Lenovo ThinkVision T24i-20. Urządzenie dostępne w dwóch wariantach (21,5-calowym oraz 23,8-calowym) zwraca uwagę atrakcyjną ceną oraz bogactwem złączy przydatnych zarówno w biurze, jak i w domu.
Zdjęcie: mat. własny
Specyfikacja Lenovo V55t:
- Procesor: AMD Ryzen 5 4600G (6 rdzeni, 12 wątków)
- Grafika: Radeon Vega 7
- Płyta główna: AMD B500 (Lenovo 3731 AM4)
- RAM: 1 x 8 GB DDR4-3200 (1 wolny slot)
- Dysk: SSD PCIe 3.0 x4 NVMe 256 GB (Samsung PM991)
- Łączność: Intel Wi-Fi 6 AX200 (802.11ax), Bluetooth 5.0
- Zasilacz: Lite-On 180 W, certyfikat 80+ Bronze
- System: Windows 10 Professional
- Cena: 2389 złotych
Specyfikacja Lenovo ThinkVision T24i-20:
- Przekątna ekranu: 23,8″ (opcjonalnie 21,5″)
- Typ matrycy: IPS
- Rozdzielczość: 1920 x 1080 pikseli
- Częstotliwość odświeżania obrazu: 60 Hz
- Technologia synchronizacji: NIE
- Jasność: 250 cd/m2
- Głośniki: Tak, 2 x 2 W
- Złącza: 1x VGA (D-sub), 1x HDMI, DisplayPort 1.2 , 4x USB-A 3.0, 1x USB-B 3.0
- VESA: 100 x 100 mm
- W zestawie: kabel zasilający, kabel DisplayPort, przewód USB-A do USB-B
- Cena: 829 złotych
W przypadku gotowych egzemplarzy bardzo ciekawym zagadnieniem jest zawartość zestawu startowego. Firma Lenovo spisała się na medal. W środku kartonowego pudełka oprócz desktopa znalazł się jeszcze oczywiście kabel zasilający, ale także mysz i klawiatura, które są miłym zaskoczeniem. Warto również nadmienić, że komputer, w nawet najtańszej konfiguracji, posiada system operacyjny Windows 10 Professional, warty kilkaset złotych. Dobre wieści: w chipsecie zintegrowano TPM 2.0 i OS będzie się dało zaktualizować do Windows 11.
Zdjęcie: mat. własny
Lenovo V55t zamknięto w prostej, ale schludnej, minimalistycznej i dobrze wykonanej obudowie. Sprzęt nie jest komputerem gamingowym, w związku z czym nie znajdziemy tu szklanego panelu lub podświetlenia RGB. Zamiast tego mamy do czynienia z obudową o wymiarach zaledwie 360 x 276 x 147 mm, która doskonale wpisze się w przestrzeń biurową lub wpasuje obok biurka nawet w niedużym mieszkaniu.
Funkcjonalność. To słowo powinno opisywać każdy komputer biurowy oraz multimedialny. Użytkownik ma do swojej dyspozycji dwa złącza audio jack na frontowym panelu, w asyście dwóch portów USB-A 3.1 oraz dwóch USB-A 2.0. Znajduje się tam też czytnik kart pamięci SD/SDHC/SDXC (super praktyczny dodatek), nagrywarka DVD-RW oraz przycisk zasilania.
Zdjęcie: mat. własny
Z tyłu usytuowano trzy złącza jack 3,5 mm, dwa portu USB 2.0, wyjścia HDMI 1.4, DisplayPort oraz złącze Ethernet RJ-45. Jak widać większość złącz USB znalazło się z przodu. Szkoda jednak, że producent nie przewidział miejsca dla choćby jednego nowoczesnego złącza USB-C. Cóż, nie można mieć wszystkiego.
Czarna obudowa wykonana z aluminium z frontem z tworzywa sztucznego prezentuje się relatywnie profesjonalnie. Może odrobinę wygląda retro, ale to przede wszystkim komputer biurowy, ze sporym potencjałem do odtwarzania multimediów. Sprzęt waży zaledwie 5,7 kilogramów, co ułatwia jego przenoszenie – o ile oczywiście ktoś zapragnie podróżować z desktopem pomiędzy swoją pracą a domem.
Zdjęcie: mat. własny
Wnętrze obudowy nie interesuje specjalnie pracowników biurowych i niewymagających cudów użytkowników domowych. Lenovo z pełną tego świadomością nie postawiło w tym miejscu na żadne elementy wizualne, które ukazywałyby się po zdjęciu mocowanej na dwie śruby pokrywy. W środku kable poprowadzono w sposób mający nie zakłócać obiegu powietrza. Wnętrze wygląda na funkcjonalne.
Użytkownik we własnym zakresie może dołożyć drugą kość pamięci RAM – testowany wariant dysponował jedną kością RAM 8 GB DRR4 o taktowaniu 3200 MHz. W gnieździe na dysk M.2 usadowiono dysk Samsung PM991 o pojemności 256 GB i pomniejszonym formacie 2240. Można go wymienić lub po prostu dorzucić dodatkowy dyski SSD lub HDD SATA. Montaż kolejnego dysku jest możliwy dopiero po demontażu napędu DVD.
Zdjęcie: mat. własny
Co ciekawe, procesor również można wymienić. W gnieździe AM4 znalazło się APU AMD Ryzen 5 4600G ze zintegrowanym układem graficznym Vega 7, który pozwala uruchomić mniej wymagające gry. W słabszym wariancie Lenovo V55t znajduje się procesor Ryzen 3 4300G. Wymienić da się też domyślne, proste chłodzenie. Pytanie brzmi: po co, skoro całkiem dobrze radzi sobie z odprowadzaniem ciepła z układu.
Cały komputer zasilany jest zasilaczem Lite-On o mocy 180 W. Posiada on certyfikat efektywności 80 Plus Bronze, poświadczający efektywność jego działania. Jedynym problemem jest skromna moc. Realnie pod komputer można podpiąć układ graficzny pokroju NVIDIA GeForce GT730, opcjonalnie z resztą oferowany przez Lenovo w innych konfiguracjach. Zdziwić może fakt, że pod niewielkim obciążeniem wentylator w zasilaczu nie załącza się, a zasilacz chłodzony jest pasywnie.
Zdjęcie: mat. własny
Jak spisuje się Lenovo V55t w praktyce?
Kultura pracy desktopów bije na głowę laptopy. Jeżeli ktoś szuka komputera biurowego lub multimedialnego komputera domowego, który charakteryzuje się cichą pracą, to właśnie go znalazł. Lenovo V55t działa niemal bezgłośnie w trybie idle oraz prawie bezgłośnie nawet pod dużym obciążeniem wywołanym grami pokroju League of Legends, Counter-Strike: Global Offensive lub Rocket League.
W pomieszczeniu z temperaturą ok. 23 stopni Celsjusza temperatura procesora nie przekroczyła 29 stopni w stanie spoczynku. Pod znaczącym obciążeniem było to 59 stopni Celsjusza, co jest świetnym wynikiem jak na tak niewielkich rozmiarów cooler.
Lenovo V55t w biurze okazuje się lepszy nawet od bardzo drogich laptopów jeśli chodzi o wykorzystywanie mocy obliczeniowej procesora – w tych polegających na GPU z oczywistych względów lepsze okażą się laptopy z dedykowanym układem graficznym. Ryzen 5 4600G bardzo dobrze radzi sobie z renderowaniem w testach Cinebench lub w Blenderze dla CPU. Rozpakowywanie archiwów trwa bardzo sprawnie, praca na wielu programach to czysta przyjemność… jednym słowem: trudno jest na cokolwiek narzekać.
Zdjęcie: mat. własny
LenovoV55t w domu będzie działał jak burza, radząc sobie nie tylko z odtwarzaniem filmów 4K, ale i z grami. W Rocket League w 1080p APU od AMD było w stanie wyciągnąć ponad 70 klatek na sekundę. Wiedźmin w 1080 na niskich detalach? Proszę bardzo, około 30 klatek na sekundę. Wypróbowałem nawet Assassin’s Creed Origins, gdzie na średnich detalach dało się osiągnąć zbliżony pułap ponad 30 FPS. CS:GO w 1080p śmigało w ponad 70 FPS, Fortnite w blisko 60 FPS. Generalnie rzecz biorąc: dołożenie drugiej kości pamięci do trybu dual channel czyniłoby w grach cuda – warto o tym pamiętać.
Z pewnością interesuje Was wydajność dysku SSD. Przy zapełnieniu na poziomie 50% wynosiła 1800 MB/s dla odczytu i 1000 Mb/s dla sekwencyjnego zapisu danych w teście CrystalDiskMark. Przy zapełnieniu bliższym 100% zapis spadał do wartości ok. 530 MB/s. To w granicach normy.
Lenovo V55t w środowisku biurowym pracował będzie rzecz jasna w parze z odpowiednim monitorem.
Monitor Lenovo ThinkVision T24i-20 i Lenovo V55t to zgrany duet
Lenovo ThinkVision T24i-20 to propozycja dla osób stawiających na piedestale kwestie funkcjonalne monitora, które nie chcą przy tym rezygnować z ergonomii oraz jakości obrazu. Lenovo ThinkVision T24i-20 z matrycą IPS o przekątnej 23,8 cali trzeba docenić za szeroki wybór łatwo dostępnych portów, nieoceniony w biurze. Zarówno gniazda USB, jak i wejścia graficzne (VGA, HDMI, DisplayPort) pozwalające podłączyć nawet starszego typu sprzęt bez sięgania po często trudno dostępne przejściówki.
Zdjęcie: mat. własny
ThinkVision T24i-20 to też wygodna podstawa ze specjalnym miejscem na smartfon, umożliwiająca regulację wysokości lub obrotu ekranu do orientacji pionowej. Obudowa monitora wykonana jest z solidnych materiałów. Jakość obrazu? Trudno mi wyobrazić sobie, aby praca biurowa wymagała czegoś więcej. Obraz jest ładny (tak po prostu, nie mierzyłem go kolorymetrem), kontrast niezły, a ThinkVision T24i-20 w swojej cenie robi po prostu dobre wrażenie.
Zdjęcie: mat. własny
Podsumowanie
Uwielbiam pracować na desktopach, nie cierpię na laptopach i wierzę, że nie jestem w tym osamotniony. Żaden notebook nie przebije ergonomii działania na komputerze stacjonarnym. Lenovo V55t to ciekawa propozycja dla pracowników biurowych, ale także użytkowników domowych szukających niedrogiego i sprawnie działającego stacjonarnego komputera multimedialnego, umożliwiającego okazjonalną wirtualną rozgrywkę. Kompaktowa obudowa, wydajny 6-rdzeniowy i 12-wątkowy procesor oraz sensowna konfiguracja potrafią pozytywnie zaskoczyć. Na plus przemawiają ciche działanie, nawet z domyślnym układem chłodzenia oraz Windows 10 Professional. Zestaw jest dostępny w bardzo atrakcyjnej cenie, bowiem startującej z poziomu 1999 złotych.
Zdjęcie: mat. własny
Jeśli ktoś nie szuka gamingowego potwora, tylko porządnie skonfigurowanego komputera, absolutnie polecamy. Tak, do ceny desktopa Lenovo trzeba doliczyć koszt zakupu monitora, ale nawet jeśli nie będzie to Lenovo ThinkVision T24i-20, to zapewne uda się znaleźć inny model.
Mocne strony:
+ sensowna cena zestawu
+ w pudełku także myszka i klawiatura
+ kompaktowe wymiary obudowy
+ naprawdę przyzwoita wydajność do pracy, multimediów, a nawet niektórych gier
+ ciche działanie
+ zasilacz z certyfikatem 80 Plus Bronze
+ Windows 10 Professional w cenie
+ 36 miesięcy gwarancji
Słabe strony:
– środek obudowy mógłby być lepiej uporządkowany
– brak choćby jednego złącza USB-C
– ograniczone możliwości rozbudowy o GPU









