Samsung to producent, który jest niemalże całkowicie samowystarczalny – firma produkuje mnóstwo komponentów elektronicznych i w większości przypadków sprzedaje je także innym, dużym markom. Tym razem Koreańczycy postanowili postawić na większe kości pamięci, które na przestrzeni następnych miesięcy trafią do urządzeń mobilnych. Mowa tu nie o byle jakich czipach: wspomniane kości charakteryzują się ogromną pojemnością na dane dobijającą do 1 terabajta.
Najważniejszą cechą terabajtowych pamięci Samsunga jest fakt, iż zostały one stworzone w oparciu o technologię UFS – tego typu rozwiązanie gwarantuje użytkownikom bardzo przyzwoite prędkości odczytu oraz zapisu danych. Jeśli plotki się potwierdzą, to nowa kość pamięci o pojemności 1 TB może zadebiutować już pod koniec przyszłego miesiąca podczas oficjalnej premiery nowej generacji flagowca za stajni Samsunga – modelu Galaxy S10+. Na rynku dostępnych jest już kilka urządzeń mogących pochwalić się pamięcią na poziomie 512 GB, jednak terabajt był do tej pory prawdziwą „rewolucją” w kontekście przechowywania danych na smartfonie.
Ciągłe zwiększanie pamięci wewnętrznej przy jednoczesnym zachowaniu jej szybkości będzie w stanie wyprzeć w przyszłości karty pamięci obsługiwane przez smartfony – jeśli do Galaxy S10+ Samsung doda ich obsługę, to zamiast jednego terabajta, użytkownicy będą mogli zapewne pomieścić na swoim urządzeniu nawet do 1,5 TB informacji. Pamięć wewnętrzna Samsunga o pojemności 1 TB ma oferować prędkości na poziomie 1000 Mb/s dla odczytu oraz do 260 Mb/s do zapisu.
Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko czekać i sprawdzać czy plotki staną się rzeczywistością. Nawet jeśli nie zobaczymy nowych, ogromnych pamięci we flagowcach z serii Galaxy S10, to zapewne trafią one do kolejnych urządzeń koreańskiego giganta – jednym z nich może być nowy model z serii Note, który zazwyczaj prezentowany jest na jesień każdego roku.
Pytanie tylko… jak to wszystko finalnie przełoży się na cenę, którą trzeba będzie zapłacić za smartfona?
Źródło: SlashGear
