Ten z założenia miał być bezprzewodowy – taką informacje usłyszeliśmy chociażby podczas pierwszej prezentacji Google Stadia. Szkoda tylko, że koncern nie poinformował o pewnych ograniczeniach. Okazuje się bowiem, iż swobodnie „bez kabla” zagrają jedynie… osoby użytkujące Stadię za pośrednictwem urządzenia Chromecast Ultra.
Elementem rozpoznawalnym Google Stadia jest możliwość dynamicznego przełączania się w trakcie gry z komputera na np. telewizor czy smartfon. Okazuje się, że ten proces nie będzie aż tak perfekcyjny i przyjemny. Jeśli znajdziecie się w posiadaniu dedykowanego kontrolera i zechcecie pograć w daną produkcję na smartfonie, to zapomnijcie o bezprzewodowym połączeniu.
Wykorzystanie bezprzewodowego (!) kontrolera będzie możliwe wyłącznie poprzez połączenie się kablem USB-C ze smartfonem. To jednak nie koniec rewelacji. Wyobraźcie sobie sytuację, w której kończycie sesję na smartfonie i szybko chcecie przełączyć się na Stadię na laptopie. Tutaj mamy do czynienia z całą procedurą.
Należy odłączyć kontroler od telefonu, podłączyć go do komputera, poczekać na sparowanie i dopiero wtedy możemy liczyć na wznowienie rozgrywki. Google oczywiście wyjaśniło dlaczego „będzie tak, a nie inaczej”. Okazuje się, że koncern chce w pierwszej kolejności skupić się na „bezprzewodowym graniu za pośrednictwem dużego ekranu, czyli telewizora”.
Gracze chcący skorzystać z bezprzewodowych dobrodziejstw kontrolera Google Stadia będą musieli poczekać więc na stosowną aktualizację.
Źródło: Eurogamer