Podatek od piractwa za smartfony i tablety? ZAiKS twierdzi, że to konieczne

Wojciech OnyśkówSkomentuj
Podatek od piractwa za smartfony i tablety? ZAiKS twierdzi, że to konieczne
O „podatku od piractwa”, czyli opłacie reprograficznej, pisaliśmy już wielokrotnie. Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) chcą nim objąć wszystkie nowe tablety i smartfony. OZZ twierdzi, że urządzenia te służą między innymi do nielegalnego kopiowania utworów objętych prawami autorskimi (chodzi głównie o muzykę), w wyniku czego szkody ponoszą artyści. Opłata reprograficzna miałaby rekompensować te straty.



Na konferencji pojawili się przedstawiciele ZIPSEE (organizacja zrzeszająca producentów i importerów z branży IT, RTV i AGD), którzy są odpowiedzialni za akcję medialną „Nie płacę za pałace” (akcja jest wymierzona przeciwko opłacie reprograficznej). Michał Kanownik – szef związku, próbował wskazać, że smartfony i tablety nie mogą być postrzegane jako typowe kopiarki i z tego względu nie mogą zostać objęte opłatą reprograficzną. Stanowisko to zostało także poparte przez wiceprezes Federacji Konsumentów. Przytoczone zostały nawet badania, z których wynika, że około 60% użytkowników wykorzystuje te urządzenia do komunikacji, a nie kopiowania nielegalnych treści.

Michał Kanownik przekonywał również, że wprowadzenie opłaty reprograficznej przyczyni się do podwyżki cen smartfonów i tabletów. Według niego marża na elektronikę jest już tak niska, że producenci i importerzy nie mogą pójść na kolejne ustępstwa i po prostu dodadzą 1,5% kwoty do finalnej ceny sprzętu. Na konferencji poruszono również kwestię rozdysponowania środków przez OZZ. Według przeciwników opłaty reprograficznej, podatek nie trafia do artystów, a służy utrzymaniu organizacji, czyli np. zakupu pałacu w Janowicach przez ZAiKS za 4,6 mln złotych (stąd wzięła się nazwa akcji „Nie płacę za pałace”).



Najciekawsza była jednak odpowiedź OZZ. Według przedstawicieli organizacji opłata reprograficzna to jedyne rozsądne rozwiązanie, by twórcy otrzymali rekompensatę z powodu piractwa. Jednym z głównych argumentów był spadek sprzedaży płyt muzycznych i książek, do którego przyczynia się wzrost dostępności do smartfonów i tabletów, na których tego typu dobra można odtwarzać i – co najważniejsze – kopiować.

Padł również argument, że w innych krajach takowa opłata od smartfonów i tabletów już istnieje i nie wpłynęła ona na podniesienie ostatecznych cen tych urządzeń. Dla przykładu w Niemczech podatek od smartfona z 16 GB pamięci wynosi aż 36 euro, czyli dziesięć razy więcej, niż postuluje OZZ.

OZZ tłumaczyło się również, że zewnętrzne organizacje nie mają prawa dociekać, na co przeznaczane są pieniądze z opłaty reprograficznej. Decyduje o tym wyłącznie resort kultury. Padło także stwierdzenie, że zakupiona w Janowicach nieruchomość nie jest pałacem, a zwykłą kamienicą.

Czy dodatkowy podatek od smartfonów i tabletów wejdzie w życie? Tego aktualnie nie wiadomo. Projekt zmiany ustawy dotyczącej prawa autorskiego znajduje się w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czekamy na kolejny ruch ministerstwa.

Źródło: CRN


Wojciech OnyśkówRedaktor w serwisie instalki.pl piszący o nowych technologiach i grach.