Oto koniec internetu. Gamingowe łóżko z Japonii to jedyny mebel, jakiego potrzebuje gracz

Maksym SłomskiSkomentuj
Oto koniec internetu. Gamingowe łóżko z Japonii to jedyny mebel, jakiego potrzebuje gracz
{reklama-artykul}
Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że budząc się rano czasem nie chce Wam się wychodzić z łóżka. Motywatorem do podjęcia tej czynności jest zazwyczaj konieczność udania się do szkoły lub pracy, ale gdy nastaje weekend pokusić się można o pozostanie w pozycji horyzontalnej odrobinę dłużej. Gracze otrzymali właśnie mocny argument za tym, aby swojego legowiska w takie dni nie opuszczać wcale. Firma z Japonii stworzyła gamingowe łóżko i coś czuję, że będzie sprzedawało się doskonale.



Widzieliśmy już gamingowe fotele (wiele z nich jest szalenie ergonomiczna), ale także gamingowe rękawiczki, odżywki i masę innych podobnych gadżetów. Aż dziw bierze, że jako pierwsi na pomysł stworzenia łóżka dla graczy wpadli Japończycy z firmy Bauhutte, a nie na przykład firma Xiaomi. Gamingowe łóżko to tak naprawdę cały ekosystem akcesoriów pozwalający na łóżku żyć i w ogóle się z niego nie ruszać przez cały dzień.

gamingowe lozko Bauhutte 2



Japońskie łóżko dla graczy wyposażono w system mocowań (wieszak na słuchawki, koszyki na pady, mocowanie na listwę zasilającą), szafek i stolików, dzięki czemu spoczywająca w nim osoba może mieć wszystko pod ręką. Łóżko ma oczywiście zintegrowany blat, na którym postawić można monitor, opcjonalnie montowany do nowoczesnego wysięgnika. W części leżącej nie mogło zabraknąć specjalnej poduszki, która uprzyjemnia granie w pozycji półleżącej.

gamingowe lozko Bauhutte 3

Trudno oprzeć się przekonaniu, że łóżko od Bauhutte to tak naprawdę mikro mieszkanie. Producent w swoich sloganach reklamowych zachęca z resztą do „zamieszkania” w łóżku. Od teraz gracze będą mogli tyć z klasą.

Cena gamingowego łóżka w zestawie „na wypasie”, wraz ze wszystkimi akcesoriami wynosi 126 300 jenów, czyli ok. 4500 złotych.

Wprawdzie zamówienie łóżka Bauhutte do Polski jest rzeczą ekonomicznie nieuzasadnioną, ale kwestią czasu wydaje się to, aż podobne gadżety do swojej oferty wprowadzą także inni producenci. Poczekajcie pół roku, może rok i wspomnijcie me słowa.


Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.