Jeden z użytkowników Facebooka opublikował publicznie post, na którym widać spalony egzemplarz smartfona Samsung Galaxy S7. Zdjęcie oznaczono wymownym komentarzem: „Dalej śpicie z telefonem pod poduszką? Samsung #samsung #s7”.
W poście oznaczony został oficjalny profil firmy Samsung i trzeba przyznać, że reakcja ze strony producenta była bardzo szybka. Po kilku minutach od opublikowania zdjęć, Samsung skomentował: „Każde takie zgłoszenie traktujemy bardzo poważnie. Prosimy o przesłanie nam w wiadomości prywatnej szczegółów sprawy oraz swoich danych kontaktowych (adres e-mail, numer telefonu oraz IMEI urządzenia). Chcielibyśmy zająć się Twoją sprawą.”.
Sprawa wygląda bardzo poważnie, a sam autor zdjęć relacjonuje:
„Telefon wybuchł żywym ogniem, później pełno żrącego w oczy dymu. Mogło skończyć się tragicznie, ponieważ dziecko było świadkiem i do tej pory nie mogę go uspokoić.”

Foto. Facebook
Z relacji poszkodowanego wynika, że telefon był naładowany do 60% i wybuch po odłożeniu na stół. Urządzenie zajęło się ogniem, następnie zaczęło się topić i wydzielać kłęby dymu.
Poprosiliśmy polski oddział Samsunga o komentarz w tej sprawie. Firma poinformowała nas, że przyczyna zapłonu jest znana, ustalił ją serwis w Wielkiej Brytanii, do którego z Polski został przesłany telefon:
„W trakcie weryfikacji telefonu stwierdzono, że urządzenie i bateria zostały uszkodzone przez powtarzające się uderzenia zewnętrzne powodujące pogorszenie wewnętrznych elementów baterii. Spowodowało to zwarcie akumulatora, co doprowadziło do jego zapłonu.”
Pamiętajcie aby ostrożnie obchodzić się ze swoimi smartfonami, bo ich uszkodzenie może doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.