Krok ku bezprzewodowej przyszłości
Tym razem Motorola pragnie wzbogacić swoje urządzenia o możliwość ich zdalnego bezprzewodowego ładowania. O co chodzi? No więc, w tej chwili większość posiadaczy smartfonów ładuje je z pomocą ładowarki przewodowej. Wiele telefonów można też jednak ładować bezprzewodowo, z pomocą ładowarek indukcyjnych, na które urządzenie trzeba po prostu położyć. O ile druga z tych technologii cieszy się zaskakująco małym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród konsumentów, tak jeszcze mniejszym zainteresowaniem cieszy się technologia zdalnego bezprzewodowego ładowania.
W przypadku zdalnego bezprzewodowego ładowania znika konieczność umieszczania smartfonu na ładowarce. Wystarczy, że urządzenie znajdzie się w zasięgu specjalnej ładowarki emitującej fale milimetrowe. Brzmi wygodnie, nieprawdaż? Mimo to z tej technologii jeszcze nie można korzystać. Po prostu nie zadebiutowały jeszcze ani ładowarki, ani urządzenia, które by ją wspierały. Szlak w tej kwestii wytycza Xiaomi, które na początku roku zapowiedziało testowany przez siebie system Mi Air Charge, a zaraz za nim zdaje się podążać Motorola.
Kwestia, za którą biorą się specjaliści
Motorola zamierza opracować smartfony obsługujące technologię zdalnego bezprzewodowego ładowania, współpracując z firmą założoną przez byłych inżynierów z Caltechu – GuRu. Ta jest światowym liderem w dziedzinie bezprzewodowych rozwiązań zasilania i opracowała niewielki modułowy transmiter, który z pomocą fal milimetrowych (zakres fal radiowych obejmujący częstotliwości od 30 do 300 GHz) ma ładować urządzenia elektroniczne oddalone nawet o kilka metrów. Mowa nie tylko o smartfonach, ale również słuchawkach bezprzewodowych, smartwatchach, a nawet laptopach czy tabletach.
Nie wiem jak Ty, ale ja czekam na technologię zdalnego bezprzewodowego ładowania z niecierpliwością. Najwyższa pora, by pozbyć się tych wszystkich kabli.
Źródło: PR Newswire, fot. tyt. Instalki.pl