Trzymasz jeszcze w szufladzie starego iPoda, czy dawno wylądował w koszu? Jeśli go masz, to gratuluję – właśnie stałeś się posiadaczem jednego z najbardziej pożądanych gadżetów 2026 roku. Choć Apple uśmierciło ten odtwarzacz cztery lata temu, dziś przeżywa on drugą młodość.
Wygląda na to, że po prostu szukamy cyfrowej wolności.
Rynek wtórny rozkwita. Ceny starych odtwarzaczy Apple szybują w górę
Dane z serwisu eBay za 2025 rok pokazują, że hasło „iPod” było wpisywane w wyszukiwarkę średnio 1200 razy na godzinę. To oznacza, że co 3 sekundy ktoś na świecie szukał używanego odtwarzacza.
Taki popyt sprawił, że ceny na rynku wtórnym wystrzeliły w górę. Porównując rok 2025 do 2023, wzrosty wartości wyglądają następująco:
- iPod Nano 3. generacji: wzrost o 60%,
- iPod 3. generacji: wzrost o 50%,
- iPod Nano 4. generacji: wzrost o 45%,
- iPod Classic 6. generacji: wzrost o 40% (używany model kosztuje obecnie średnio 100 dolarów).
Co ciekawe, kupujemy te odtwarzacze mimo tego, że streaming ma się świetnie. W USA w 2025 roku odnotowano rekordowe 1,4 biliona odtworzeń (wzrost z 1,3 biliona rok wcześniej). iPod stał się po prostu świadomą odskocznią od Spotify.
Za tym trendem stoi głównie Pokolenie Z (osoby urodzone w latach 1995–2010). Potwierdzają to badania firmy The Harris Poll – wynika z nich, że młodzi ludzie są zmęczeni „kulturą wygody”, gdzie algorytm decyduje za nich, czego mają słuchać. Aż 70% ankietowanych w podobnych badaniach wskazuje na potrzebę cyfrowego detoksu.

Trend nakręciły osoby takie jak influencerka Shaughnessy Barker. Spopularyzowała ona hasło „efekt nowego mózgu”. Barker tłumaczy to prosto: gdy słuchasz muzyki z urządzenia bez internetu, Twój mózg w końcu odpoczywa. Nie wyskakują powiadomienia z Instagrama, nie dostajesz maili z pracy, nikt nie przerywa Ci piosenki reklamą. To czysta wolność, której smartfon nie daje.
Moda na utrudnianie sobie życia i szkolne triki
Ludzie celowo rezygnują z wygody w ramach nurtu zwanego „friction-maxxing”. Zamiast klikać „Play” na gotowej liście w aplikacji, wolą sami wybierać piosenki i ręcznie wgrywać je na dysk. To daje poczucie, że muzyka naprawdę należy do nich, a nie do serwisu streamingowego.
Do tego dochodzi bardzo praktyczny powód szkolny. W amerykańskich placówkach, gdzie telefony są surowo zakazane i konfiskowane, iPody często przechodzą przez kontrolę jako bezpieczne urządzenia. Dzięki temu uczniowie mogą legalnie słuchać muzyki na przerwach, nie ryzykując utraty smartfona.
W 2026 roku luksusem nie jest już najnowszy iPhone, ale możliwość bycia offline. Słuchanie muzyki z urządzenia, które Cię nie śledzi i nie rozprasza, to dziś najwyższa forma cyfrowej wolności.
Zresztą wydaje mi się, że dotyczy to niemal każdej sfery naszego życia. Nawet pracując przy komputerze, rzadko kiedy potrafimy wytrzymać dzień bez podcastu w tle czy bezmyślnego szperania w sieci.
Czy to odpowiedni moment, aby Apple rozważyło temat nowych iPodów?
Źródło: Axios / Zdj. otwierające: Unsplash (@andresurena)