Kupujesz drogi smartfon? Lepiej tego nie czytaj

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Kupujesz drogi smartfon? Lepiej tego nie czytaj

Najnowszy raport dotyczący naprawialności smartfonów nie pozostawia złudzeń – liderzy rynku wypadli zaskakująco słabo. Zarówno Samsung, jak i Apple znaleźli się na samym dole zestawienia opartego na unijnym systemie EPREL, który ocenia m.in. łatwość rozbierania urządzeń czy dostępność części. Wyniki pokazują, że topowe telefony wcale nie są tak łatwe w naprawie, jak mogłoby się wydawać.



Samsung i Apple na dole zestawienia naprawialności

Najnowsze badanie „Failing the Fix 2026” pokazuje wyraźny problem w podejściu największych producentów do kwestii napraw. Apple otrzymało najniższą możliwą ocenę wśród analizowanych marek, czyli D-, natomiast Samsung uplasował się tuż nad nim z oceną D. Tak słabe wyniki oznaczają, że urządzenia obu firm wypadają gorzej od konkurencji pod względem łatwości serwisowania. W praktyce chodzi o to, jak trudno jest dostać się do podzespołów, wymienić uszkodzone elementy czy skorzystać z dostępnych części zamiennych.

Na tle tych rezultatów wyróżniają się inni producenci. Motorola osiągnęła wynik B+, zajmując pierwsze miejsce w rankingu. Z kolei Google znalazło się w środku stawki z oceną C-. Jednak raport nie wskazuje pojedynczych modeli jako szczególnie problematycznych. Oceny dotyczą całych marek.



Nowy system oceny zmienia zasady gry

Tegoroczna edycja raportu opiera się na nowym unijnym systemie EPREL, który zastąpił wcześniejszy francuski indeks naprawialności. Nowa metodologia ma lepiej odzwierciedlać rzeczywiste trudności, z jakimi mierzą się użytkownicy i serwisanci. Pod uwagę brane są m.in. łatwość rozkładania urządzenia, konieczność użycia specjalistycznych narzędzi, dostępność części zamiennych czy możliwość skorzystania z dokumentacji naprawczej. Największe znaczenie ma jednak sam proces demontażu, który bezpośrednio wpływa na to, czy naprawa w ogóle jest opłacalna i możliwa do wykonania.

Zmiana sposobu oceny wyraźnie odbiła się na wynikach Samsunga i Apple. Jednym z kluczowych czynników okazało się podejście do informowania o wsparciu oprogramowania. Wprawdzie obie firmy zapewniają wieloletnie aktualizacje, ale w oficjalnych danych zgłaszanych do systemu EPREL deklarują jedynie wymagane minimum pięciu lat. W efekcie w tej kategorii otrzymują najniższe możliwe noty, co obniża ich końcowy wynik.

Nie tylko sprzęt – liczy się też polityka firmy

Raport zwraca uwagę, że ocena naprawialności nie ogranicza się wyłącznie do konstrukcji urządzeń. Pod uwagę brane są również działania firm jako organizacji. Producenci tracą punkty np. za przynależność do grup branżowych, które sprzeciwiają się przepisom wspierającym prawo do naprawy. W tym aspekcie zarówno Samsung, jak i Apple również wypadają dość kiepsko.

Autorzy badania zaznaczają jasno, że raport ma swoje ograniczenia. Analiza obejmuje maksymalnie dziesięć urządzeń każdej marki a dostępność danych jest nierówna. W przypadku Samsunga oceniono jedynie pięć modeli, gdyż część urządzeń nie znalazła się jeszcze w bazie EPREL w momencie zbierania danych. Podobna sytuacja dotyczy Google – tutaj nie uwzględniono starszych model. Dodatkowo system nie bierze pod uwagę kosztów części zamiennych, co jest bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na decyzję użytkowników o naprawie lub wymianie sprzętu.

Źródło: Android Authority / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@rmrdnl)


⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.