Miasto Wuhan znane jest nie tylko z koronawirusa. To również ważny dla Chin i całego świata ośrodek przemysłu elektronicznego. Metropolię zamieszkuje 11 mln ludzi. Aż 5 tutejszych fabryk produkuje ekrany OLED i LCD. Produkcja została wstrzymana, gdyż zgodnie z zaleceniami – pracownicy pozostali w domach. Dziś trudno powiedzieć, jak długo potrwa kwarantanna, ale sytuacja ta może silnie uderzyć w rynek.
Analitycy z IHS Markit twierdzą, że epidemia koronawirusa doprowadzi do problemów w łańcuchu dostaw dla Apple i wielu innych producentów urządzeń elektronicznych. Ponadto moce przerobowe wszystkich chińskich fabryk ekranów LCD mogą spaść o co najmniej 10% do nawet 20% w lutym.
Opóźnienia produkcji oznaczają ryzyko związane z niską dostępnością produktów. Może dojść do sytuacji, w której producenci będą kupowali duże ilości wyświetlaczy w obawie, że za jakiś czas ich zabraknie. Już teraz odnotowano wzrost popytu i spadek podaży. Chaos rynkowy pogłębia fakt, że zatrzymano produkcję u niektórych wytwórców modułów do ekranów.
Wielu klientów już teraz zastanawia się, czy daty premiery popularnych urządzeń elektronicznych nie zostaną przesunięte. W pierwszym kwartale tego roku na rynek ma trafić iPhone SE2. Czy fani Apple’a powinni być zaniepokojeni?
Warto podkreślić, że nie tylko w Wuhan produkowane są ekrany oraz ich komponenty. Wiele chińskich i światowych fabryk nadal pracuje. Z drugiej strony, bardzo trudno przewidzieć, jak długo potrwa jeszcze epidemia koronawirusa i w jaki sposób ostatecznie wpłynie na rynek.
Z pewnością warto monitorować sytuację i na bieżąco śledzić ceny produktów. Szczególnie jeśli w najbliższym czasie planujemy większe zakupy.
Źródło: Thenextweb
