Karty graficzne na wagę. Sprzedaje je wietnamski król VGA

Maksym SłomskiSkomentuj
Karty graficzne na wagę. Sprzedaje je wietnamski król VGA
Spadek cen kart graficznych w tym roku był doprawdy imponujący, ale ceny GPU chwilowo utrzymują się na stałym poziomie. W Europie nie jest jeszcze tak tanio jak Azji, ale kto wie, być może w końcu będzie. W tamtejszym rejonie świata największe kopalnie kryptowalut wyprzedają dziesiątki tysięcy graficznych, a rywalizacja cenowa na rynku urządzeń używanych przybiera niespotykane dotąd formy. Na wietnamskich ulicach kartami handluje nawet samozwańczy król VGA, Le Thanh. Sprzedaje je na kilogramy.



Dwa kilo kart graficznych poproszę. Może być kapkę więcej

Podczas gdy Wy próbujecie upolować wymarzoną kartę graficzną w jak najlepszej cenie, Wietnamczycy mogą je kupować sobie jak arbuza, na kilogramy. Le Thanh zamieścił na swoim koncie na Facebooku zdjęcia ukazujące go w trakcie ulicznego handlu. Król VGA sprzedaje karty graficzne na kilogramy. Obok niego leży waga oraz stosy urządzeń, niektóre w skrzynkach. Oczywiście sprzęt pochodzi z koparek kryptowalut i jest zapewne dość mocno wyeksploatowany.

Na Facebooka trafił też film, na którym Thanh wymachuje siatką nad swoimi produktami, jak sprzedawca odstraszający muchy. Skuter przejeżdża obok, by odebrać swoje odważone zamówienie kart. Po dokonaniu transakcji sprzedawca po prostu wkłada GPU do czerwonej jednorazowej torby na zakupy, a kupujący odjeżdża.



W sklepie Le Thanh w dalszym planie kadru widoczne są stosy kart graficznych w zasadzie wszystkich najpopularniejszych producentów.

Czy to wszystko to żart?

Może tak, może nie. Sprzedawanie kart graficznych na kilogramy nie musi być niczym niezwykłym. Wystarczy zważyć posiadane przez siebie konstrukcje i wycenić je adekwatnie do masy, blisko cen rynkowych innych używanych GPU. Marketing dźwignią handlu!

Profil Thanha na Facebooku jest wypełniony po brzegi zdjęciami nieprzebranych ilości kart graficznych. Wietnamczyk z pewnością dorobił się na kopaniu wirtualnych walut dużych pieniędzy… a teraz zarobi ich jeszcze więcej dzięki odsprzedaży urządzeń. To się nazywa przedsiębiorczość.

Źródło: Facebook


Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.