Rosnące ceny pamięci to problem, który w ostatnich miesiącach dotyka całą branżę technologiczną. Producenci smartfonów i komputerów muszą mierzyć się z ograniczoną dostępnością kluczowych podzespołów, co w większości przypadków poskutkuje podwyżką cen. Najnowsze doniesienia sugerują jednak, że Apple zamierza obrać inną strategię.
Według znanego analityka Ming-Chi Kuo, nadchodząca linia iPhone’ów 18 ma zachować te same ceny startowe co obecna generacja. Firma z Cupertino ma wziąć na siebie rosnące koszty, traktując je jako długofalową inwestycję w przewagę rynkową.
Droższa pamięć – trudny rynek
Producenci pamięci od wielu miesięcy koncentrują się głównie na obsłudze centrów danych dla sztucznej inteligencji. To właśnie ten segment pochłania dziś ogromne ilości pamięci operacyjnej i magazynowej, ograniczając jej dostępność. Efekt jest prosty – ceny komponentów rosną.
Analitycy z IDC prognozowali niedawno, że sytuacja ta może przełożyć się na wzrost cen smartfonów nawet o 6–8 procent w skali roku. Sygnały o możliwych podwyżkach płyną już z rynku, a przedstawiciele Samsunga nie wykluczali droższych urządzeń w kolejnych generacjach.

Apple pójdzie pod prąd?
Ming-Chi Kuo twierdzi jednak, że Apple spróbuje uniknąć tego scenariusza. Firma ma wchłonąć wyższe koszty pamięci, nawet kosztem niższych marż. W zamian liczy na utrzymanie atrakcyjnych cen i zwiększenie udziałów w rynku, szczególnie w segmencie premium (modele Pro). Muszę przyznać, że jeśli chodzi o marżę, Apple ma z czego schodzić. Jeżeli przewidywania analityka się potwierdzą, będziemy mogli odetchnąć z ulgą – alternatywą było szukanie oszczędności w innych komponentach, co obniżyłoby trwałość telefonów.
Dodatkowym atutem Apple ma być stabilniejszy dostęp do pamięci niż u konkurencji. Producent iPhone’ów negocjuje ceny z dostawcami w cyklach kwartalnych, a nie półrocznych, co pozwala mu szybciej reagować na zmiany rynkowe i lepiej kontrolować koszty.
Koszty przerzucą na usługi
Straty wynikające z droższych komponentów Apple planuje zrekompensować też w inny sposób. Według Kuo brakujące przychody mogą zostać odzyskane poprzez stopniowe podnoszenie cen usług subskrypcyjnych, takich jak Apple Music, Apple TV+ czy iCloud+. To obszar, który już dziś generuje dla firmy coraz większe zyski.
Jeśli te prognozy się potwierdzą, iPhone 18 Pro ma startować od 1099 dolarów, a iPhone 18 Pro Max od 1199 dolarów – dokładnie tak jak obecna generacja. Na naszym rynku było to odpowiednio 5800 i 6300 zł. Tegoroczna premiera, tradycyjnie planowana na jesień, ma obejmować trzy modele, w tym po raz pierwszy składanego iPhone’a (ten będzie zdecydowanie droższy). Dla wielu klientów brak podwyżek może okazać się jednym z najmocniejszych argumentów za wymianą telefonu.
Źródło: PCMag