iPhone 18 będzie kosztował tyle, co 17. Apple weźmie koszty RAM na siebie

Bartłomiej LisSkomentuj
iPhone 18 będzie kosztował tyle, co 17. Apple weźmie koszty RAM na siebie

Rosnące ceny pamięci to problem, który w ostatnich miesiącach dotyka całą branżę technologiczną. Producenci smartfonów i komputerów muszą mierzyć się z ograniczoną dostępnością kluczowych podzespołów, co w większości przypadków poskutkuje podwyżką cen. Najnowsze doniesienia sugerują jednak, że Apple zamierza obrać inną strategię.



Według znanego analityka Ming-Chi Kuo, nadchodząca linia iPhone’ów 18 ma zachować te same ceny startowe co obecna generacja. Firma z Cupertino ma wziąć na siebie rosnące koszty, traktując je jako długofalową inwestycję w przewagę rynkową.

Droższa pamięć – trudny rynek

Producenci pamięci od wielu miesięcy koncentrują się głównie na obsłudze centrów danych dla sztucznej inteligencji. To właśnie ten segment pochłania dziś ogromne ilości pamięci operacyjnej i magazynowej, ograniczając jej dostępność. Efekt jest prosty – ceny komponentów rosną.



Analitycy z IDC prognozowali niedawno, że sytuacja ta może przełożyć się na wzrost cen smartfonów nawet o 6–8 procent w skali roku. Sygnały o możliwych podwyżkach płyną już z rynku, a przedstawiciele Samsunga nie wykluczali droższych urządzeń w kolejnych generacjach.

Apple pójdzie pod prąd?

Ming-Chi Kuo twierdzi jednak, że Apple spróbuje uniknąć tego scenariusza. Firma ma wchłonąć wyższe koszty pamięci, nawet kosztem niższych marż. W zamian liczy na utrzymanie atrakcyjnych cen i zwiększenie udziałów w rynku, szczególnie w segmencie premium (modele Pro). Muszę przyznać, że jeśli chodzi o marżę, Apple ma z czego schodzić. Jeżeli przewidywania analityka się potwierdzą, będziemy mogli odetchnąć z ulgą – alternatywą było szukanie oszczędności w innych komponentach, co obniżyłoby trwałość telefonów.

Dodatkowym atutem Apple ma być stabilniejszy dostęp do pamięci niż u konkurencji. Producent iPhone’ów negocjuje ceny z dostawcami w cyklach kwartalnych, a nie półrocznych, co pozwala mu szybciej reagować na zmiany rynkowe i lepiej kontrolować koszty.

Koszty przerzucą na usługi

Straty wynikające z droższych komponentów Apple planuje zrekompensować też w inny sposób. Według Kuo brakujące przychody mogą zostać odzyskane poprzez stopniowe podnoszenie cen usług subskrypcyjnych, takich jak Apple Music, Apple TV+ czy iCloud+. To obszar, który już dziś generuje dla firmy coraz większe zyski.

Jeśli te prognozy się potwierdzą, iPhone 18 Pro ma startować od 1099 dolarów, a iPhone 18 Pro Max od 1199 dolarów – dokładnie tak jak obecna generacja. Na naszym rynku było to odpowiednio 5800 i 6300 zł. Tegoroczna premiera, tradycyjnie planowana na jesień, ma obejmować trzy modele, w tym po raz pierwszy składanego iPhone’a (ten będzie zdecydowanie droższy). Dla wielu klientów brak podwyżek może okazać się jednym z najmocniejszych argumentów za wymianą telefonu.


Źródło: PCMag

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.