Fairphone 6 zaprezentowany. Smartfon, który naprawisz samemu

Piotr MalinowskiSkomentuj
Fairphone 6 zaprezentowany. Smartfon, który naprawisz samemu

Fairphone 6 nareszcie doczekał się swojej oficjalnej zapowiedzi. Holenderski producent po raz kolejny przygotował nietypową konstrukcję, której nie sposób pomylić z konkurencją. Konsumenci mogą liczyć na opcję wymiany wielu elementów urządzenia, długie wsparcie aktualizacji czy specjalny przełącznik pozwalający na odcięcie się od natłoku bodźców. Postawiono też na większą modularność – wystarczy odkręcić dwie śrubki, by zamontować akcesoria uprzyjemniające korzystanie ze sprzętu. Ile to kosztuje i co jeszcze ciekawego oferuje?



Fairphone 6 to łatwa wymiana baterii, głośników i portu ładowania

Minęły zaledwie dwa lata od zapowiedzi poprzedniej generacji Fairphone i wygląda na to, że europejska firma dosyć produktywnie spożytkowała ten czas. Ogłoszony właśnie smartfon różni się od swojego poprzednika naprawdę wieloma elementami, tak naprawdę nie wiem co powinienem wymienić jako pierwsze. Zacznę może od wyższej ceny, bowiem szósta iteracja została wyceniona na 599 euro – oznacza to skok o sto euro, więc zapewne nikt nie przejdzie obok tej wartości obojętnie. Warto dopłacić?

Fairphone 6 występuje w trzech wariantach kolorystycznych: białym, czarnym i zielonym. Smartfon jest ponadto nieco mniejszy i lżejszy od starszego brata. Na pokładzie znajdziemy jednak akumulator o pojemności 4415 mAh mający działać nawet 53 godziny przy standardowym użytkowaniu. Pierwsze co rzuca się w oczy to dwie śrubki z tyłu obudowy. Możemy je odkręcić, by zamontować specjalne akcesoria (portfel, smycz czy stabilizator na palec). To jednak dopiero początek godnych uwagi ciekawostek.



Pochylmy się może chwilę nad specyfikacją. Zainteresowani klienci dostaną smartfon działający pod banderą układu Snapdragon 7s Gen 3 wspomaganego przez 8GB pamięci RAM oraz 256GB miejsca na dane (można je zwiększyć dokładając kartę SDXC). Do tego dochodzi 6,31-calowy wyświetlacz OLED charakteryzujący się częstotliwością odświeżania na poziomie 120Hz.

Jeśli zaś chodzi o zestaw aparatów, to zanotowano lekki regres w stosunku do poprzedniej generacji: 50-megapikselowy obiektyw główny, 13-megapikselowa kamera szerokokątna i 32-megapikselowy aparat przedni.

Tego smartfona nie kupuje się dla topowej specyfikacji

Jeśli kojarzycie markę Fairphone, to zapewne zdajecie sobie sprawę, że specyfikacja nie gra tutaj głównej roli. Holenderski producent stawia bowiem na naprawialność swoich sprzętów i gwarantowanie jak najdłuższej żywotności. Wystarczy odkręcić kilka śrubek, by bez żadnych dodatkowych narzędzi wymienić aż 12 elementów. Mowa przede wszystkim o ekranie, baterii, głośniku czy porcie USB-C. Niezbędne podzespoły zamówimy bezpośrednio ze strony firmy, natomiast śrubokręt chyba każdy ma w domu.

Do tego dochodzi czyste oprogramowanie Android 15 i gwarancja dostarczania aktualizacji do 2033 roku – dokładnie tak, dobrze przeczytaliście. Istnieje też opcja zakupu Fairphone 6 w wersji bez usług Google, lecz jest ona nieco droższa. Wtedy otrzymacie dostęp do szeregu niezależnych i otwartoźródłowych usług. Producent informuje przy okazji o pięcioletniej gwarancji.

Najbardziej charakterystycznym elementem smartfona jest natomiast kolorowy fizyczny przełącznik znajdujący się na jednej z ramek urządzenia. Aktywuje on specjalny tryb noszący nazwę Fairphone Moments – dochodzi wtedy do przekształcenia standardowego interfejsu w taki bardziej minimalistyczny. Widoczne są tam wyłącznie podstawowe funkcje urządzenia, nie ma mowy o rozpraszaczach czy zalewie informacji.


Dzięki temu użytkownicy mogą szybko skupić się na pracy czy innych obowiązkach – wystarczy prosty ruch palcem. Oczywiście listę wyświetlanych aplikacji można samemu modyfikować lub skorzystać z gotowych szablonów.

Zapewne już wkrótce doczekamy się premiery wielu recenzji i testów Fairphone 6 – wtedy też sprawdzimy czy obietnice holenderskiego producenta faktycznie mają swoje pokrycie w rzeczywistości.

Źródło: Fairphone / Zdjęcie otwierające: Fairphone

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.