Wszystko przez baterię litowo-jonową umieszczoną w obudowie urządzenia. Nagrzała się ona do tego stopnia, iż iPada trzeba było wrzucić do specjalnego kontenera z piaskiem w celu uniknięcia pożaru. Wśród ewakuowanych osób, trzech klientów sklepu skarżyło się na problemy z oddychaniem, które mogły być spowodowane toksycznymi oparami wydostającymi się ze sprzętu. Na miejscu poszkodowanymi zajęły się karetki, a do Apple Store’a wkroczył zastęp strażaków. Po czterdziestu minutach od zdarzenia, sytuacja została opanowana.
Nie jest to pierwszy raz, kiedy bateria w sprzęcie z jabłkiem w logo powoduje problem. Wadliwe akumulatory były przyczyną uruchamiania przez amerykańskiego producent specjalnych programów wymiany, a rok temu w Zurychu w Apple Store zapalił się iPad – sytuacja wygląda więc bardzo podobnie.
Oczywiście te sytuacje zdarzają się rzadko, jednak są nagłaśniane na szeroką skalę. Niestety Apple nie wystosowało oficjalnego oświadczenia związanego z problemem w jednym ze swoich holenderskich sklepów. Bardzo możliwe, iż włodarze firmy wiedzą już o incydencie i badają jego przyczyny.
Oby nie powtórzył się on w najbliższym czasie.
Źródło: MacRumors / zdjęcie otwierające: AS Media