W świecie nowoczesnych technologii dostęp do półprzewodników stał się kwestią „być albo nie być”. Elon Musk, stojący na czele Tesli i SpaceX, doszedł do wniosku, że poleganie wyłącznie na zewnętrznych dostawcach to zbyt duże ryzyko. Podczas sobotniego wydarzenia w Austin miliarder ogłosił powstanie TeraFab. To gigantyczny zakład, który ma zrewolucjonizować sposób, w jaki jego firmy pozyskują komponenty elektroniczne.
Powód tej decyzji jest czysto pragmatyczny. Jak przyznał sam Musk podczas transmisji na żywo, globalne łańcuchy dostaw są w stanie zapewnić mu zaledwie 2% chipów, których realnie potrzebują jego przedsięwzięcia. Aby nie hamować rozwoju, Musk zdecydował się na budowę własnego zaplecza produkcyjnego bezpośrednio na kampusie Tesli w hrabstwie Travis.
Wszystko w jednym miejscu – unikalna koncepcja TeraFab
To, co ma czynić projekt TeraFab wyjątkowym w skali globalnej, to przede wszystkim stopień integracji procesów. W tradycyjnym modelu produkcji chip jest projektowany w jednym miejscu, wytwarzany w innym, a testowany i pakowany w jeszcze innym. TeraFab chce podejść do tematu inaczej. Musk zapowiada, że pod jednym dachem znajdzie się wszystko: od tworzenia masek litograficznych, przez produkcję układów logicznych i pamięci, aż po finalne pakowanie i rygorystyczne testy.
Taki system działania ma przynieść ogromną przewagę czasową. Miliarder podkreśla znaczenie tzw. błyskawicznej pętli projektowej. Możliwość stworzenia chipu, sprawdzenia go w działaniu i natychmiastowego wprowadzenia poprawek w tym samym budynku może sprawić, że proces doskonalenia technologii będzie zdecydowanie szybszy niż u konkurencji.
Chipy dla robotów i na podbój kosmosu
Produkcja TeraFab zostanie podzielona na dwa główne nurty. Pierwszym z nich będą układy zoptymalizowane pod kątem tzw. wnioskowania na krawędzi. To one mają stać się „mózgami” dla samochodów Tesla oraz humanoidalnych robotów Optimus. Warto podkreślić, że skala tego segmentu jest wręcz niewyobrażalna. Musk przewiduje, że roczna produkcja robotów może wynieść od miliarda do nawet dziesięciu miliardów jednostek.

Drugim filarem będą układy wzmocnione, przeznaczone do pracy w przestrzeni kosmicznej. SpaceX potrzebuje elektroniki odpornej na promieniowanie i uderzenia wysokoenergetycznych jonów, które dla standardowych podzespołów są zabójcze. Co ważne, mimo budowy własnej fabryki, Musk nie zamierza całkowicie rezygnować z dotychczasowych partnerstw. Tesla i SpaceX wciąż będą kupować komponenty od takich gigantów jak Samsung, TSMC czy Micron.
Choć wizja TeraFab brzmi imponująco, na drodze do jej realizacji stoi wiele pytań. Najważniejszym z nich jest termin – podczas ogłoszenia nie padły żadne daty rozpoczęcia budowy czy startu produkcji. Warto więc, przynajmniej póki co, ostrożnie dawkować swój entuzjazm i cierpliwie obserwować poczynania Elona i jego ekipy.
Źródło: SpaceX w serwisie x.com via Digital Trends / Zdj. otwierające: SpaceX
