Dwie godziny po rozpoczęciu lotu doszło bowiem do zapalenia słuchawek bezprzewodowych z wbudowaną baterią. Ich właścicielka została obudzona przez mocne pieczenie twarzy. Szybko zrzuciła sprzęt na podłogę by zorientować się, że słuchawki stanęły w ogniu.
Obsługa samolotu szybko poradziła sobie z pożarem za pomocą wody. Przyczyną zapalenia najprawdopodobniej była wadliwa bateria litowo-jonowa, która została w całości stopiona.
Szczegóły incydentu nie są znane. Badające sprawę Australijskie Biuro Bezpieczeństwa Transportu nie podało marki słuchawek, które uległy groźnej awarii. Nie wiadomo nawet, na pokładzie samolotu jakich linii doszło do zdarzenia.
Źródło: The Verge / Foto: Australijskie Biuro Bezpieczeństwa Transportu