Apple zapłaci 113 milionów dolarów za swoje bulwersujące praktyki

Maksym SłomskiSkomentuj
Apple zapłaci 113 milionów dolarów za swoje bulwersujące praktyki
{reklama-artykul}
Wygląda na to, że reperkusje wynikające z celowego pogarszania wydajności starszych modeli smartfonów iPhone przez Apple, będą ciągnęły się za firmą z Cupertino jeszcze przez długie lata. Apple zgodziło się właśnie zawrzeć kolejną umowę, tym razem z władzami 34 amerykańskich stanów, na mocy której będzie musiało zapłacić łącznie 113 milionów dolarów (ok. 428 milionów złotych).



Jedna z wielu kar dla Apple

W omawianej tu sprawie, stanowi prokuratorzy generalni pozwali Apple za ukrywanie przed właścicielami iPhone’ów zarówno faktu zmniejszania wydajności ich urządzeń, jak i faktu degradacji baterii. Argumentowano, że przedstawiciele Apple byli w pełni świadomi tego, że ukrywanie tych informacji mogło wpływać na decyzje zakupowe Amerykanów, którzy widząc pogorszenie wydajności działania sprzętu, postanawiali kupić nowy. Producent nie poinformował konsumentów o tym, że prosta wymiana baterii mogła tchnąć w ich smartfony nowe życie.

apple iPhone
Źródło: Canva Pro



Apple oczywiście zaprzeczyło zarzutom. Zawarta umowa oznacza jedynie to, że sąd nie zdecyduje, czy doszło do rzeczywistego wykroczenia. Dzięki temu Apple uniknie ewentualnej, znacznie większej kary.

Ugoda nie została jeszcze w pełni zatwierdzona przez sędziego, ale istnieje szansa, że organy stanowe zobaczą swoje pieniądze wcześniej niż faktyczni właściciele iPhone’ów. Jeśli poszkodowani złożyli wniosek o odszkodowanie z wcześniejszego pozwu zbiorowego o wartości 25 dolarów (ugoda opiewała na 500 milionów dolarów), prawdopodobnie zrobili to w lipcu, ale tamten proces nadal jest w toku. 4 grudnia odbędzie się przesłuchanie, które zadecyduje, czy ugoda została przeprowadzona prawidłowo. Obecnie Apple zapłaci co najmniej 310 milionów dolarów na rozstrzygnięcie tego wcześniejszego procesu i do 500 milionów dolarów, w zależności od liczby roszczeń.

Apple pogarszało wydajność iPhone’ów – o co chodzi?

W 2017 roku okazało się, że Apple z czasem zmniejsza wydajność swoich smartfonów w taki sposób, by dać nieco wytchnienia coraz słabszym z czasem bateriom. Miało to na celu zapobiegać niespodziewanym restartom urządzeń, a także efektu spadków płynności ich pracy. Wielu osobom nie spodobało się, że firma trzymała sprawę w tajemnicy.

Źródło: Azag.gov


Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.