Apple skacze z radości. Trump cofa cła na smartfony i komputery

Piotr MalinowskiSkomentuj
Apple skacze z radości. Trump cofa cła na smartfony i komputery

Trump podjął decyzję o spuszczeniu z tonu jeśli chodzi o realizowaną od niedawna politykę celną. Jak się okazuje, nałożone opłaty na import mają nie dotyczyć szeregu istotnych produktów elektronicznych. Opublikowana lista obejmuje chociażby smartfony, komputery oraz układy. To dobra wiadomość zarówno dla konsumentów, jak i największych koncernów technologicznych. Apple może nie zdecydować się na podwyżkę nowych sprzętów.



Trump posłuchał Apple i innych korporacji?

Każdy kolejny dzień przynosi ze sobą nowe wieści dotyczące trwającej wojny handlowej. Nie tak dawno informowaliśmy Was o wyliczeniach dotyczących wzrostu cen smartfonów. Analitycy prześcigali się w podawanych kwotach – najczęściej jednak widzieliśmy wieści o podwyżkach sięgających nawet 40 procent. Istnieje spore prawdopodobieństwo, iż wkrótce wszystko wróci do normy.

Należy jednak brać poprawkę na improwizacyjny styl aktualnej polityki Stanów Zjednoczonych – równie dobrze jutro możemy dowiedzieć się, że wszystkie cła powrócą i sprzęt Apple będzie kosztował o sto procent więcej. Skupmy się jednak na tym, co obecnie wiadomo. Udostępnione wieści należą bowiem do tych z gatunku niezwykle pozytywnych.



Administracja prezydenta USA opublikowała nowe wytyczne w zakresie produktów objętych cłami. Jak wynika z komunikatu Służby Celnej i Granicznej Stanów Zjednoczonych, ogłoszone 2 kwietnia cła nie obejmą swoich zasięgiem m.in. smartfonów, komputerów, telewizorów, ogniw słonecznych, półprzewodników czy kart pamięci. Tym samym sprowadzanie tych komponentów będzie odbywać się po stawkach obowiązujących sprzed pamiętnego dnia, gdy Donald Trump ogłosił tzw. Dzień Wyzwolenia kraju.

Oczywiście nie znamy motywacji prezydenta, lecz możemy domyślać się, że zmiany mają związek z naciskami branży technologicznej. Niezadowolenie z objętej strategii wyrażało chociażby Apple, które oberwałoby przez wzrost ceł niemalże najbardziej. Zdecydowana większość smartfonów tego producenta powstaje bowiem na rynku chińskim (mniej więcej 80%). Nic więc dziwnego, iż firma na wszelki wypadek opracowuje plan dywersyfikacji produkcji. Taki krok wykonał chociażby Samsung, gdzie główne fabryki znajdują się w Indiach czy Wietnamie.

Czy to koniec globalnych problemów?

Jak wspomniałem na samym początku, warto podchodzić do ogłoszeń Trumpa z odpowiednią dawką dystansu. Nikt nie wie jaką decyzję prezydent podejmie jutro bądź za tydzień. Początkowo mieliśmy do czynienia z cłami wzajemnymi, które zostały wyliczone w absurdalny sposób (prawdopodobnie wykorzystano sztuczną inteligencję). Potem doszło do zawieszenia ceł ze względu na chęć negocjacji przez kilkadziesiąt państw.

Nie wstrzymano jednak ceł na Chiny, które obecnie wynoszą aż 145 procent. Teraz spod prawa wyjęto sporo produktów elektronicznych, więc zobaczymy jak to wszystko wpłynie na ceny produktów mających zadebiutować na łamach tego roku. Pozostaje mieć nadzieję, że nie dojdzie do eskalacji konfliktu międzynarodowego.

Unia Europejska oczywiście również wstrzymała cła odwetowe, choć trzymajmy kciuki, by nie doszło też do opóźnienia planów zwiększenia lokalnej produkcji poszczególnych dóbr. Lepiej być przygotowanym na wszystkie okoliczności.


Źródło: U.S. Customs and Border Protection / Zdjęcie otwierające: Apple, unsplash.com (@historyhd)

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.