Apple udaje, że Tajwan nie istnieje
Apple poprosiło swoich dostawców o zapewnienie, że przesyłki z Tajwanu do Chin są zgodne z przepisami celnymi Państwa Środka, aby uniknąć ich szczegółowej kontroli, podał serwis Nikkei w piątkowym raporcie. Producent przekazał im, że Chiny rozpoczęły egzekwowanie od dawna obowiązującej zasady, zgodnie z którą części i komponenty produkowane na Tajwanie muszą być oznaczane jako wyprodukowane „w Tajwanie, w Chinach” lub „Chińskim Tajpej”. Apple rezygnuje z oznaczenia Made in Taiwan po to, aby nie narażać się Chińczykom.
Użycie wyrażenia „Made in Taiwan” w formularzach deklaracji importowych, dokumentach lub na kartonach może spowodować, że przesyłki zostaną zatrzymane i sprawdzone przez chińskie służby celne, dodają źródła. Kary za złamanie takiej zasady to grzywna do 4000 juanów (ok. 2730 złotych) lub, w najgorszym przypadku, odrzucenie przesyłki.
Przedstawiciele Pegatron Corp, montera smartfonów iPhone, przekazali jednocześnie, że fabryka w Chinach kontynentalnych działa zgodnie z planem. Media wcześniej sugerowały, że dostawy do fabryki Pegatron w Chinach zostały wstrzymane ze względu na kontrolę prowadzoną przez chińskich celników. To właśnie ona miała skłonić firmę Apple do przekazania powyższych wytycznych.
Zaostrzenie kontroli może być wynikiem wizyty przewodniczącej amerykańskiej Izby Reprezentantów – Nancy Pelosi – w środę w tajwańskim parlamencie. Tajwan nie jest uznawany przez Chiny jako państwo i traktowany jako część Chin.
Czytaj także: Anonymous ośmieszyli Chiny. Na rządowej stronie wyświetlili treści o Tajwanie
Apple odmówiło udzielenia komentarza w tej sprawie.
Źródło: Nikkei