3 funkcje, które iPhone 14 powinien skopiować od smartfonów z Androidem

Maksym SłomskiSkomentuj
3 funkcje, które iPhone 14 powinien skopiować od smartfonów z Androidem
Najważniejsza tegoroczna premiera świata smartfonów przed nami. Jasne, możecie się ze mną spierać o to, czy takie określenie jest uzasadnione, ale wydaje mi się, że każdego roku to właśnie debiut nowych smartfonów Apple wywołuje największe poruszenie konsumentów. Zastanówcie się bowiem przez chwilę, czy obiektywnie większe emocje budzi pokaz nowości OnePlus, OPPO, Xiaomi, Sony (xD), czy nawet Samsunga? Niezupełnie. Premiera iPhone 14, której datę niedawno poznaliśmy, jest tym, na co czeka cały świat. Niezależnie od tego czy czekam na nią ja lub Ty, drogi czytelniku.



Czytaj również: Apple wysłało zaproszenia. Data premiery iPhone 14 ujawniona

Smartfony iPhone można kochać, wiele osób pała do nich specyficznego rodzaju nienawiścią. Ja mam do nich zupełnie neutralne podejście. Jeśli miałbym sobie sprawić któregoś z przedstawicieli serii iPhone 14, Apple musiałoby wziąć kilka lekcji od producentów flagowców z Androidem. Oto trzy rzeczy, jakich brakuje w smartfonach Apple i jakie moim zdaniem powinny zagościć w nowym iPhone 14.



Czytaj również: Mamy kryzys. Podstawa pod monitor Apple zdrożała o 1000 zł, kółka do obudowy o 700 zł

1. Naprawdę szybkie ładowanie

Korzystam obecnie na co dzień ze smartfona Samsung Galaxy S20 FE 5G i uważam, że moc ładowania na poziomie maksymalnie 25 watów to kpina. Smartfon ten jednak zadebiutował w 2020 roku i można mu to wybaczyć. Esencją problemu jest to, że dziś nawet stosunkowo niedrogie telefony da się ładować z mocą rzędu 33-50 W, a te flagowe nawet 66-120 W, co oznacza, że baterię użytkownik naładuje do pełna w 20-30 minut. A iPhone?

Jedynie najdroższy iPhone 13 Pro Max wspiera ładowanie z mocą 30 W. De facto obsługuje ten moc tylko do ok. 40 procent naładowania, a później moc spada do ok. 23 W. iPhone 13 Pro ładuje się z mocą 20 W. Mowa o smartfonach kosztujących ponad 5000 złotych! Pełne naładowanie iPhone 13 trwa blisko 2 godziny, a iPhone 13 Pro i iPhone 13 Pro Max ok. 1:40 h. Przecież to jest kompletne nieporozumienie.

iphone 13 pro max

iPhone 13 Pro Max. Cena: od 5699 złotych. Ładowanie? Teoretycznie 30 W. Teoretycznie. | Źródło: Apple

Użytkownicy iPhone’ów… Serio, Wy tak żyjecie?


Wcale nie jest tak, że wolne ładowanie smartfonów Apple pozwala utrzymywać ich baterię w lepszym stanie. Bateria w iPhone 11 znajomego po dwóch latach miała poniżej 80% pojemności. Bateria po dwóch latach użytkowania mojego Huawei P30 Pro i ładowania go z mocą 40 W działała tak, jak na początku. Wolne ładowanie w Apple to wyłącznie wymówka i cięcie kosztów.

Szybkie, ale naprawdę SZYBKIE ładowanie w iPhone 14 musi być i basta. Może być takie jak poniżej, ale może być też wolniejsze. No nie wiem, 50 W?

2. Odrobinę większa bateria

Wcale nie jest tak, że smartfony iPhone cechuje krótki czas działania na baterii. Wiecie jaki smartfon jest w tej kwestii naprawdę beznadziejny? Mój Samsung Galaxy S20 FE 5G. A tak poza tym, iPhone 13 na tle innych flagowców nie wypada fatalnie, ale co najwyżej słabo lub przeciętnie.

Apple wyznając w tej kwestii zasadę fashion over function stara się nie przesadzić i nie faszerować swoich smartfonów zbyt pojemnymi bateriami. Powód jest bardzo prosty: pojemna bateria wpływa niekorzystnie na grubość urządzenia. iPhone 13 Pro Max ma baterię o pojemności 4352 mAh, a iPhone 13 – zaledwie 3227 mAh.

iphone 14

Koncepcyjna grafika iPhone 14. | Źródło: internet

Co istotne, seria iPhone 13 miała znacznie pojemniejsze baterie od poprzedników (o 9-19 procent!), więc istnieje spora szansa, że iPhone 14 również pozytywnie zaskoczy w tej kwestii. Trzymam za to mocno kciuki, bo przy moim trybie użytkowania (nagrywanie filmów, robienie zdjęć, często korzystanie z Internetu) po prostu muszę mieć sprzęt nie tylko o ponadprzeciętnej wydajności, ale i o ponadprzeciętnej baterii.

3. Większy zoom optyczny

3-krotny zoom optyczny wydaje się idealny z punktu widzenia robienia zdjęć portretowych. Nie znaczy to jednak, że najdroższy z przedstawicieli nowej serii urządzeń nie mógłby zaskoczyć świata jeszcze większym zoomem optycznym. Powiedzmy sobie otwarcie: dwukrotny zoom optyczny jest zupełnie zbyteczny, biorąc pod uwagę rozdzielczości dzisiejszych matryc. 3-krotny to już coś, ale dopiero 5-krotny i 10-krotny zoom optyczny potrafią przydać się chociażby na wakacjach.

samsung galaxy s22 ultra
Samsung chce i potrafi, a Apple? Na zdjęciu Samsung Galaxy S22 Ultra. | Źródło: Samsung

Seria iPhone 13 ma już 3-krotny zoom, więc miło by było zobaczyć w tej kwestii jakąś ewolucję. Fotografie detali wykonywane z dużej odległości prezentowałyby się o niebo lepiej, gdyby iPhone 14 Pro lub iPhone 14 Pro Max miały 10-krotny zoom optyczny, jak chociażby Samsung Galaxy S22 Ultra. Apple słynie z wyciskania ile się da z softu, więc ze wsparciem odpowiedniego sprzętu rezultaty mogły by być spektakularne, nie sądzicie?

Nowości w iPhone 14 – czego byście chcieli?

No dobra, to są trzy rzeczy, które ja chętnie zobaczyłbym w nowym smartfonie iPhone 14. A czego oczekujesz Ty, Drogi Czytelniku? Być może jesteś użytkownikiem smartfonów Apple i chciałbyś, aby producent coś zmienił w swoim sprzęcie. Czytnik linii papilarnych pod ekranem? Przedni aparat pod ekranem? Jeszcze coś innego? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: mat. własny

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.