Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, ale gry umieszczane przez Microsoft w systemie Windows 95 miały swój ukryty cel. Jednym z takich tytułów był kultowy dziś Saper. Prosta zabawa w unikanie min na polu minowym o dziwo nie wyglądała tak samo na komputerach rozsianych na całym świecie.
Dlaczego w niektórych krajach Saper z Windows nie miał min?
Firma z Redmond nieprzypadkowo decydowała się udostępniać garść domyślnych gier w pierwszych systemach Windows z interfejsem graficznym. Miały one zaznajamiać konsumentów z obsługą nie tylko najważniejszych funkcji OS-u, ale i myszki. Saper nadawał się do tego idealnie. Uczył obsługi nie tylko wskaźnika, ale i obu przycisków urządzenia wskazującego.
Celem gry Saper było stopniowe odkrywanie planszy w taki sposób, aby nie natknąć się na minę. Do zabawy nie były tu potrzebne wyłącznie zdolności intelektualne. W połowie lat 90. XX wieku sprawne posługiwanie się kursorem myszy nie stanowiło powszechnej umiejętności. Saper wymagał tu sporej precyzji, podobnie zresztą jak rozróżniania akcji lewego i prawego przycisku myszy. Lewy klik odkrywał pole, a prawy pozwalał oznaczać je flagą lub znakiem zapytania. Mało kto jednak ma świadomość, że w niektórych krajach świata gra Saper wcale nie polegała na neutralizowaniu pola minowego.
Kultura, polityka i obyczaj, czyli kwiaty zamiast min
Minesweeper to dosłownie „zamiatacz min”. O ile w Polsce w grze Saper faktycznie rozbrajaliśmy te niebezpieczne pułapki, to w wybranych rejonach świata tę prostą produkcję ocenzurowano.
W 1999 roku ruszyła inicjatywa pod nazwą International Campaign to Ban Winmine. Jej twórcy przekonywali, że klasyczny Saper jest nieczuły wobec ofiar prawdziwych pól minowych i postulowali zastąpienie min… kwiatami. Microsoft faktycznie uległ tej narracji. W wybranych, lokalnych wersjach systemów Windows 2000, Windows ME oraz Windows XP gra została przemianowana na Flower Field, a zamiast min na planszy pojawiły się niewinne kwiaty. Stało się tak między innymi w Niemczech, Korei Południowej i Chinach. Miny zastępowano kwiatami, ale też kamieniami albo neutralnymi znacznikami.

Microsoft musiał mieć na uwadze to, że komputery z Windows trafiały do szkół i biur, a gry były elementem wizerunku systemu operacyjnego. Powody refleksji oraz autocenzury były oczywiste. Niepożądane były skojarzenia z wojną i minami lądowymi (szczególnie w Niemczech), a ważnymi czynnikami stały chęć uniknięcia symboliki militarnej w oprogramowaniu systemowym i obawy o wrażliwość dzieci.
W praktyce zarówno Microsoft, jak i Apple wielokrotnie decydowały się na łagodzenie lub usuwanie kontrowersyjnych elementów z domyślnego oprogramowania, zwłaszcza gdy trafiało ono do szkół, urzędów i na rynki o odmiennej wrażliwości kulturowej. Przypadek Sapera pokazuje, że globalna dystrybucja systemów operacyjnych wymuszała kompromisy – nie technologiczne, lecz symboliczne.
Źródło: Instalki.pl