Overwatch 1 wciąż do kupienia w polskich sklepach. To naciąganie konsumentów

Maksym SłomskiSkomentuj
Overwatch 1 wciąż do kupienia w polskich sklepach. To naciąganie konsumentów
Przyzwyczaiłem się już do tego, że sklepy sięgają po wiele kontrowersyjnych lub wręcz antykonsumenckich praktyk. Wielkimi krokami zbliża się szał zakupowy z okazji Black Friday, więc wspomnę tylko o fałszywych promocjach – windowaniu cen na tygodnie przed wyprzedażą, a później ustanawianie marginalnych tylko (lub wręcz żadnych!) przecen. Bulwersująca sytuacja ma właśnie miejsce w wielu sklepach ze sprzedażą gry Overwatch 1. Sprzedają ją nawet duże polskie elektromarkety. Problem polega na tym, że ta sieciowa strzelanka de facto… nie istnieje.



Overwatch 1 nadal w sprzedaży

Firma Blizzard wycofała ze sprzedaży grę Overwatch 1. Nic dziwnego. Jej miejsce zajął bezpłatny Overwatch 2, a serwery Overwatch 1 stały się serwerami Overwatch 2. Co ważne, w przeciwieństwie do „jedynki”, „dwójka” jest grą darmową z nieco bardziej niż w części pierwszej rozbudowanym systemem mikropłatności. Zupełnie nie przeszkadza to sklepom takim jak Media Markt nadal sprzedawać Overwatch 1 w cenie 209 złotych.

overwatch 1 media markt



Nie chcę podejrzewać sklepów o złą wolę. Chciałbym wierzyć, że przedstawiciele wielkich sieci handlowych po prostu nie wiedzą, że Overwatch 1 nie istnieje i zakup gry jest… głupi, bezsensowny, bezcelowy – sami wybierzcie odpowiednie słowo. Kupując edycję GOTY gracze otrzymują kilka skórek bohaterów, które pojawią się w Overwatch 2 w ramach opcji transferu. Dostaną też bonusy w Starcraft II, Hearthstone i World of Warcraft. Mało, nie sądzicie?

Trudno mi uwierzyć, aby sklepy nie miały takiej wiedzy i nie dostały stosownych informacji od dystrybutora gry. Ktoś tu na pewno zawinił.

Media Markt nie jest jedynym sklepem. Podobna sytuacja ma miejsce w niektórych innych sklepach, także wielu zagranicznych, o czym rozpisuje się zachodnia prasa i zdenerwowani fani gry.

Może by tak Blizzard interweniował w tej sprawie? Taki stan rzeczy to niestety nic innego jak tylko naciąganie nieświadomych konsumentów na zakup.


Źródło: mat. własny

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.