Więcej przerywników niż zabawy. Takie uczucie towarzyszyły mi na początku przygody z Outriders, kiedy to People Can Fly postanowiło za wszelką cenę wkręcić graczy jak najmocniej w fabułę. Oprawa fabularna nigdy nie była mocną stroną cover shooterów, do grona których Outriders można z jednej strony zaliczyć, a z drugiej… wręcz przeciwnie, o czym dalej. Tu jest inaczej, a wydarzenia przedstawione w kampanii intrygują, pomimo fatalnej gry aktorskiej Polaków odpowiedzialnych za podkładanie głosów. Jako outrider, członek formacji wojskowej, trafiamy na planetę Enoch, by ochraniać tamtejszych kolonistów. Tajemnicza anomalia doprowadza kierowaną przez gracza postać na skraj śmierci, prowadząc do jej 30-letniej hibernacji, oraz nadaje jej przy okazji supermoce.
Gracz może wybierać pomiędzy czterema klasami postaci: technomantą, piromantą, niszczycielem i manipulantą. Każda z nich dysponuje nieco odmiennym zestawem umiejętności oraz innym drzewkiem rozwoju, oferując dzięki temu unikalne doświadczenia. Warto pamiętać o tym, że w Outriders da się w dowolnym momencie połączyć z dwójką innych graczy i realizować kolejne zadania w kooperacji. Umiejętności poszczególnych bohaterów dobrze się uzupełniają i trzeba brać na to poprawkę, chcąc stworzyć sprawnie eliminujący wrogów team.
Zabawa w Outriders przypominała mi mieszankę The Division z Destiny 2. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Outriders to typowy cover shooter, gdzie wystarczy znaleźć osłonę i strzelać w kierunku oponentów. Nic bardziej mylnego. Większość przeszkód da się zniszczyć, a wrogowie robią naprawdę wiele, aby błyskawicznie otoczyć graczy i spuścić im srogi łomot. Nawet sposób leczenia poszczególnych postaci na ogół sugeruje, aby dążyć do walki na krótkim dystansie i nacierać na przeciwnika, wyprzedzając jego ewentualne działania. Taką taktykę warto przyjąć nie tylko dlatego, że jest efektywna, ale również tego powodu, że mechanika chowania się za osłonami jest dość toporna i sterowanie postacią w takich sytuacjach bywa frustrujące.
Arsenał i przedmioty zdobywa się w podobny sposób jak choćby w Destiny 2 i jest on określany za pomocą zbliżonych parametrów i stopni rzadkości, jak w każdej innej grze tego typu. Im wyższy poziom gracza (i poziom trudności), tym na lepsze łupy możemy liczyć. Przedmioty wyższego poziomu w zasadzie zawsze są lepsze, choć „itemy” rzadsze z niższych poziomów czasem opłaca się ulepszać. Z elementów wyposażenia da się wyjmować ulepszenia, które można stosować pomiędzy ekwipunkiem, poprawiając jego możliwości bojowe. Bezużyteczny sprzęt da się rozmontować lub przekazać sprzedawcom.
Wyższy poziom trudności to lepszy loot, choć warto nim sterować ręcznie – automatycznie będzie on rósł wraz z postępami w grze i czasem rozgrywka może stać się po prostu zbyt trudna, przez co mniej satysfakcjonująca. Warto samemu znaleźć złoty środek.
Grind to codzienność w Outriders, jednakże rozgrywka jest na tyle satysfakcjonująca, zwłaszcza gdy gramy ze znajomymi, że nie jest to czynność nużąca, a raczej dająca sporo frajdy. Zadania poboczne da się powtarzać i często jest to wskazane, celem tak zdobycia większej ilości doświadczenia, jak i zdobyciu lepszych przedmiotów. Niestety, Outriders nie jest bardzo zróżnicowane i jeśli model zabawy nie przypadnie Wam do gustu, będziecie zawiedzeni. Między innymi z tego powodu nie warto moim zdaniem płacić za ten tytuł pełnej ceny, a wypróbować produkcję w ramach Xbox Game Pass, za dużo mniejsze pieniądze.
Warstwa graficzna Outriders zaskoczyła mnie pozytywnie. Nie jest wielką tajemnicą, że o sukcesie shooterów tego rodzaju stanowi nie tylko gameplay, ale także efektowne wizualia. Poszczególne mapy, pomimo faktu bycia dość klaustrofobicznymi, zwracają uwagę szczegółowością i dopracowaniem. People Can Fly swego czasu stworzyło atrakcyjnego od strony graficznej Bullestorma i Outriders również w tej kwestii nie zawodzi. Jak to bywa, do nacieszenia oczu pełnią detali potrzeba odpowiedniego sprzętu.
Na potrzeby przetestowania Outriders do mojego komputera wjechała karta graficzna Gainward GeForce RTX 3090 Phoenix GS 24GB. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to absolutny overkill. NVIDIA gwarantuje, że w rozdzielczości 2K w maksymalnych detalach i w 60 klatkach na sekundę w Outriders zagra każdy gracz dysponujący układem graficznym z serii GeForce RTX. Warunek? Włączenie DLSS, które w rozdzielczości 4K zwiększa liczbę generowanych klatek nawet o 73%, bez zauważalnej utraty jakości obrazu. Dość powiedzieć, że RTX 3060 Ti w 4K wyciąga ponad 70 klatek na sekundę.
A czym jest DLSS? Przypominam, że to nowoczesna technologia wygładzania krawędzi korzystająca z głębokiego uczenia. Dzięki pobieraniu relatywnie niewielkiej liczby próbek na piksel w porównaniu do klasycznego anti-aliasingu, nie obciąża znacząco układu graficznego. Sieć neuronowa tworzy aż 64 próbki na piksel z jednej tylko próbki na pikseli obrazu źródłowego. Dedykowane rdzenie Tensor obecne jedynie w kartach GeForce RTX wykonują wszystkie obliczenia, zwalniając jednocześnie z tego zadania Shadery, które mogą być oddelegowane do innych działań. Sieć neuronowa przetwarza następnie pobrane próbki i przetwarza je w taki sposób, by zagwarantować maksymalnie wysoką jakość obrazu. Działanie DLSS można nazwać bardzo zaawansowaną formą upscallingu, bowiem gra renderowana jest w niższej rozdzielczości, która następnie jest podnoszona. Jednym słowem: NVIDIA DLSS na podstawie obrazu o niskiej rozdzielczości tworzy obraz o wysokiej rozdzielczości o jakości zbliżonej maksymalnie do obrazu, który generowany byłby natywnie w wysokiej rozdzielczości.
Podsumowanie
Strzelanka TPP od polskiego People Can Fly to dobra zabawa przede wszystkim wtedy, gdy możecie postrzelać razem ze swoimi znajomymi. Mechanika strzelania daje dużo radości, podobnie jak przedzieranie się przez hordy wrogów w kolejnych lokacjach. Gra jest dobra, poprawna i… w zasadzie tylko tyle i aż tyle. Wydaje mi się, że Outriders zapewni fanom shooterów rozrywkę na co najmniej kilkadziesiąt godzin, a jeśli wciągnie ich endgame… któż to wie? Niektórzy w Destiny 2 zagrywają się do dziś, więc dlaczego ktoś nie miałby poświęcić kilkuset godzin swego życia na Outriders? Popularność i wyniki sprzedaży gry na Steam mówią same za siebie: gra ma średnią ocen w okolicach 75%, ale budzi pozytywne emocje u wielu graczy z całego świata. Jeśli chcecie sprawdzić czy jest to propozycja dla Was, opłaćcie sobie Xbox Game Pass. Oszczędzicie nieco grosza, mogąc ogrywać przy tym także inne produkcje.
Ocena ogólna: 7,5/10
Mocne strony:
+ satysfakcjonujący gameplay
+ fajna mechanika strzelania
+ ciekawa od strony fabularnej kampania
+ cztery klasy do wyboru
+ rozbudowany rozwój postaci
+ przyjemny multiplayer
+ świetna oprawa graficzna, zwłaszcza w 4K
+ DLSS w tej grze czyni cuda
Słabe strony:
– korytarzowa rozgrywka
– takie sobie sterowanie
– wysoka cena poza GamePass
– grind, jak przystało na grę tego typu
– kiepski polski dubbing





