Kartridże do NESa warte 35 i 50 tysięcy złotych mogły zostać sprzedane za dolara

Maksym SłomskiSkomentuj
Kartridże do NESa warte 35 i 50 tysięcy złotych mogły zostać sprzedane za dolara
{reklama-artykul}
W połowie lipca tego roku do sprzedaży trafiła super rzadka gra na Atari 2600. Wyceniono ją na 340 000 złotych, więc nic dziwnego, że nie znalazł się na nią jeszcze żaden nabywca. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych miały właśnie miejsce dwie transakcje, w ramach których właścicieli zmieniły klasyczne tytuły z konsoli NES. Ceny? 13000 i 9000 dolarów, czyli równowartość odpowiednio ok. 50 000 i 35 000 złotych. Gdyby nie uczciwość kupującego w jednym przypadku, a zdrowy rozsądek sprzedającego w drugim – gry zostałyby sprzedane za bezcen.



Pierwsza historia to historia Scotta Amosa z Reno w stanie Nevada. Mężczyzna postanowił zrobić porządek na swoim strychu. W jednym ze swoich pudeł znalazł pośród innych przedmiotów grę na NESa – konsolę z czasów jego dzieciństwa. Oryginalnie zapakowanej grze towarzyszył jeszcze rachunek z grudnia 1988 roku. Najpewniej była ona prezentem świątecznym, którego… zapomniała mu wręczyć mama. Po 31 latach okazało się, że prezent jest wart fortunę.

Gra o której mowa to Kid Icarus.



Kid Icarus NES 1
Źródło: Heritage Auctions

Scott Amos nie znał wartości gry – liczył, że dostanie za nią kilka, kilkanaście, a w najlepszym przypadku kilkaset dolarów. Aby się upewnić co do jej wartości, postanowił wysłać ją do firmy Wata Games z Denver na wycenę. Tam oceniono stan pudełka na 8 w skali 10-stopniowej – oryginalna folia zgarnęła najwyższą notę.

Kid Icarus NES 2
Źródło: Heritage Auctions

Po skontaktowaniu się z serwisem Heritage Auctions, Amos wystawił swoje znalezisko na sprzedaż. Białego kruka świata gier sprzedano za 9000 dolarów, czyli ok. 35 000 złotych. Cena nie powinna dziwić kolekcjonerów – obecnie na świecie znajduje się zaledwie ok. 10 znanych oryginalnie zapakowanych egzemplarzy tej gry.

Druga opowieść ma swoje korzenie w Seattle. Do sklepu Pink Gorilla Games zawitał mężczyzna w wieku około 30 lat. Przyniósł torbę pełną gier na NESa o znikomej wartości. Znudzony przeglądaniem pozbawionych nierzadko pudełek i instrukcji obsługi gier właściciel sklepu zamarł, gdy na samym dnie zobaczył etykietę Nintendo World Championship.


Nintendo World Championships
Źródło: Cody Spencer / Pink Gorilla Games @ArsTechnica

Mężczyzna w rozmowie z serwisem Ars Technica przyznał, że szybko ostudził swój zapał zakładając, że sprzedający wręczył mu tanią edycję z któregoś ze sklepów internetowych, kosztującą ok. 75 dolarów. Po wzięciu kartridża do ręki oniemiał jednak po raz drugi. Okazało się, że nośnik jest oryginalny. Znając wartość kartridża, którego inny egzemplarz w marcu tego roku sprzedano za kwotę 23 000 dolarów, podszedł do sprzedającego i spytał, czy z niego kpi. Zdumiony mężczyzna z rozbrajającą szczerością powiedział, że nie ma pojęcia co to za gra, skąd ma ten kartridż i po prostu chce go sprzedać. Powiedział, że „kolekcjonował gry na NESa w czasach, gdy niemal nikt tego nie robił”.

Najprawdopodobniej kartridż z grą Nintendo World Championship został kupiony wcześniej za grosze na którejś z wyprzedaży garażowych. Sprzedawca zaproponował właścicielowi gry 13 000 dolarów w gotówce. Mężczyzna był zachwycony, nawet mając świadomość tego, że podobny egzemplarz gry sprzedano wcześniej za wyższą kwotę. Przychodząc do sklepu nastawiał się na kwotę kilkunastu, może kilkudziesięciu dolarów za całą kolekcję.

„Mogliśmy zapłacić mu 20 dolarów… ba, nawet dolara! Facet nie miał pojęcia co sprzedaje!”, powiedział współwłaściciel Pink Gorilla, Cody Spencer, w rozmowie z Ars Technica.

Z powyższych dwóch historii płyną uniwersalne nauki. Jeśli nie jesteście pewni wartości czegoś, co macie – wyceńcie to. Nie w jednym miejscu, a w dwóch, trzech. Nauczcie się też szanować rzeczy które macie – być może będą warte kiedyś fortunę. Sam pamiętam jak lekką ręką wyzbywałem się moich skarbów w latach 90′ ubiegłego wieku. Commodore 64? Sprzedana za grosze. ZX Spectrum? Również. Podobny los podzieliła Sega Mega Drive oraz kilka innych sprzętów w idealnym stanie, za które dziś można by było otrzymać znacznie większą sumę pieniędzy. Teraz jestem nieco ostrożniejszy.

A Wy? Kolekcjonujecie gry lub elektronikę użytkową w nadziei na późniejszy zarobek lub dla własnej satysfakcji?

Źródło: ArsTechnica, 10daily

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.