Blizzard całkiem niedawno postanowił jednak przypomnieć sobie o Nintendo i we współpracy z japońskim producentem stworzyć wersję Diablo III na konsolę Nintendo Switch. Gdy wiadomość ta została przekazana do publicznej wiadomości, to o marce ponownie zrobiło się bardzo głośno – jednak nie w tym pozytywnym aspekcie. Prym w dyskusjach wiedli zagorzali fani serii, którzy ewidentnie oczekiwali jakiegoś większego ogłoszenia.
Trudno się im dziwić – Diablo III od premiery dodatku Reaper of Souls praktycznie nie było rozwijane, a jeśli były wprowadzane zmiany to niestety nie spełniały oczekiwań graczy. Ostatnie miesiące minęły pod znakiem przecieków dotyczących przyszłości serii i tego, co przyniesie rozpoczynający się właśnie BlizzCon. Użytkownicy zaczęli więc wszędzie wymieniać się tym, co ich zdaniem powinno zostać na tej imprezie zaprezentowane. Premiera sześcioletniej już produkcji na kolejnym sprzęcie z pewnością nie znajdowała się na ich liście życzeń.
Blizzard jak tylko mógł reklamował debiut Diablo III na Nintendo Switch i trzeba przyznać, że firma ma marketing opanowany do perfekcji – przeniesienie tytułowej gry na hybrydową konsolę przedstawiane było jako wydarzenie na miarę odkrycia pozaziemskiej cywilizacji. Gdy w sieci pojawiać zaczęły się pierwsze recenzje „nowej” produkcji wiedzieliśmy, że Zamieć doskonale poradziła sobie z portem na Switcha.
Osobiście w Diablo III grałem tylko i wyłącznie na PC, i jako posiadacz konsoli od Nintendo nie do końca wierzyłem, że projekt ten może się udać – do ostatnich tygodni przed premierą nie było wiadomo jak Blizzard poradzi sobie ze specyfiką tytułowego sprzętu. Moje wątpliwości zostały rozwiane dzisiejszego poranka, kiedy po raz pierwszy włożyłem demoniczny kartridż do „pstryczka”.
Gra z oczywistych względów działa różnie w zależności od tego w jakim trybie jest uruchomiona. Jeśli zdecydujemy się na zabawę mobilną to produkcja uruchomi się w rozdzielczości 720p i 60 FPS, jeśli jednak zadokujemy konsolę to otrzymamy 960p oraz 60 FPS. Przez kilka godzin dotychczasowej rozgrywki nie doświadczyłem spadków klatek na sekundę, co z pewnością trzeba zaliczyć do głównych plusów tego portu.
Stałe 60 FPS’ów nie wzięło się oczywiście znikąd. Diablo III na Nintendo Switch nie oferuje tak ostrej grafiki jak w przypadku innych platform, lecz zabieg tzw. downgrade’u był w tym przypadku nieunikniony. Będąc jednak zupełnie szczerym – „brzydsza” grafika nie ma tutaj znaczenia. Po dwudziestu minutach przestałem zupełnie zwracać na nią uwagę.
Jeszcze trochę zajmie mi jednak przyzwyczajenie się do sterowania. Jest ono zupełnie inne aniżeli w przypadku wersji na komputery stacjonarne i trzeba po prostu do niego przywyknąć. Na szczęście produkcja jest w pełni po polsku – fakt ten jest o tyle istotny, że w Internecie od momentu zapowiedzi wersji na Nintendo Switch toczyły się głośne dyskusje czy faktycznie nasz rodzimy język będzie dostępny. Uspokajam jeszcze raz, jest.
Diablo III Eternal Collection (bo tak nazywa się wersja na Nintendo Switch) zawiera nie tylko podstawową wersję gry, lecz również dodatek Reaper of Souls oraz rozszerzenie Rise of Necromancer. Ponadto gracze otrzymują pakiet dodatków w postaci specjalnej transmogryfikacji, specjalnego zwierzaka, ramki portretu oraz wsparcia dla figurek Amiibo Z pewnością jest to tytuł godny polecenia dla wszystkich posiadaczy konsoli japońskiego producenta – głównie ze względu na to, iż jest to pierwsza okazja kiedy to w Diablo można pograć mobilnie.
Mimo że produkt ten jest udany i zapewne spędzę przy nim masę godzin to i tak po cichu wraz z całą społecznością Diablo liczę na to, że rozpoczynający się właśnie Blizzcon przyniesie powiew świeżości marce, a gracze nie będą mieli powodów do obrzucania Zamieci błotem.
Źródło: własne





