Wszystko wskazuje na to, że amerykański urząd zajmujący się klasyfikacją gier rozpoczął prace nad nowym systemem weryfikacji wieku potencjalnych konsumentów. Ich wiek będzie sprawdzany na podstawie wcześniej wysłanego przez nich selfie poprzez specjalne narzędzie do detekcji struktury twarzy. Rozwiązanie ma przydać się przede wszystkim w momencie podjęcia próby zakupu cyfrowej wersji produkcji. Czy to w ogóle ma jakiś sens?
Co powiecie na weryfikację twarzy przed zakupem gry dla dorosłych?
Obecnie coraz rzadszym zjawiskiem jest chodzenie do marketów i kupowanie tam fizycznych wydań poszczególnych gier. Można to zauważyć poprzez dokonywane zmiany przez właścicieli obiektów – coraz mniej półek jest przeznaczonych na tego typu treści, także u nas. Wystarczy przejść się do kilku miejsc i z pewnością dostrzeżecie różnicę, nawet w stosunku do tego, co było zaledwie kilka lat temu. Klasyfikacje wiekowe tytułów stały się wskutek tego nic nieznaczącą liczbą/literą na opakowaniu czy karcie produktu. Niezbędne wydaje się więc zaktualizowanie przestarzałego systemu, czyż nie?
Takie zdanie ma przynajmniej ESRB, czyli amerykański urząd klasyfikujący wiekowo gry. Wystąpił on ze specjalnym wnioskiem do Federalnej Komisji Handlu (FTC) i obecnie trwa proces zbierania opinii wśród obywateli. Chodzi o implementację systemu detekcji struktury twarzy, który miałby weryfikować czy osoba chcąca uruchomić/nabyć daną produkcję jest pełnoletnia. Niezbędne do przeprowadzenia procesu byłoby wysłanie selfie przez zainteresowanego konsumenta.

Jeśli mechanizm uznałby, że ktoś spełnia odpowiednie kryteria, to po prostu odblokowywałby dostęp do tytułu. Nie da się ukryć, iż mówimy o niezwykle radykalnym rozwiązaniu, który bez dyskusji można nazwać kontrowersyjnym. Chodzi tu przecież o naruszenie prywatności internautów, lecz jak podkreśla ESRB – wszystko będzie bezpieczne i nieprzechowywane na zewnętrznych serwerach. Pierwsze testy wykazały ponadto wysoką skuteczność mechanizmu.
Kluczowy wydaje się być jednak opcjonalny charakter tej opcji. Decydować o jej wdrożeniu mają wydawcy – jeśli więc ktoś nie zechce implementować systemu do swojej gry, to nie będzie do tego zmuszany. To akurat dobra wiadomość, lecz ciekawe jak to zostanie rozwiązane w praktyce. Na razie jesteśmy jednak bardzo daleko od momentu oficjalnego wprowadzenia proponowanego sposobu weryfikacji.
Czas więc pokaże czy ESRB przebije się przez ogólną krytykę społeczeństwa i niezadowolenie wynikające z obaw o kontrolę rodem z dzieł sci-fi.
Źródło: PC Gamer / Zdjęcie otwierające: pixabay.com