Wygląda na to, że Polacy zyskali kolejne miejsce do robienia internetowych zakupów. OnBuy kusi przede wszystkim natychmiastowym cashbackiem, który pozwala nieco zaoszczędzić – zwłaszcza jeśli często zamawiamy najróżniejsze przedmioty. Czy jednak to wystarczy, by przekonać użytkowników do zerwania z dotychczasowymi przyzwyczajeniami i porzucenia Allegro?
OnBuy ma ciekawy plan na bycie konkurencją dla Allegro, ale czy to wystarczy?
Brytyjska platforma handlowa postanowiła wejść na 20 nowych rynków i tak się składa, że jednym z nich została Polska. Działa już strona internetowa, nic też nie stoi na przeszkodzie, by zamówić elektronikę i skorzystać ze sztandarowej funkcji wyróżniającej OnBuy na tle niewielkiej konkurencji.
Mowa oczywiście o natychmiastowym cashbacku, zazwyczaj nieco większym niż ten oferowany przez popularne wtyczki czy zewnętrzne usługi. Sprawa wygląda następująco: finalizujemy transakcję i wtedy możemy liczyć na zwrot środków przy każdym kolejnym zamówieniu. Haczyk? Trzeba zamawiać coś co najmniej raz na 90 dni, w przeciwnym razie kusząca promocja zniknie.

Brzmi to dosyć interesująco i jest zaprojektowane tak, by zatrzymać konsumenta. Okres promocji wynoszący 90 dni również wygląda nieźle, Polacy zazwyczaj robią internetowe zakupy nieco częściej. Jeśli zaś chodzi o szczegóły cashbacku, to wynosi on (co do zasady) 1%, lecz OnBuy przygotowuje klientów na liczne promocje oraz większe zwroty w zależności od kategorii produktowej.

Warto też wspomnieć, że zwrot może od razu trafić na nasze konto bankowe. Nie ma zatem żadnych ograniczeń i przymusu, by cashback wykorzystać na OnBuy. Platforma mimo wszystko weszła do nas niespodziewanie i niewiele osób o niej słyszało. Polski rynek należy do niezwykle specyficznych i mało kto jest w stanie zrozumieć go tak, by zagrozić Allegro.
Nie udaje się to przecież gigantom w postaci m.in. Amazona.
Źródło tekstu: opracowanie własne / Zdjęcie otwierające: instalki.pl (Maksym Słomski), OnBuy (własny zrzut ekranu), edycja przy użyciu Nano Banana 2