Fałszywa wiadomość od banku
Wszystko zaczyna się od metody zwanej spoofingiem telefonicznym. Przestępcy podszywają się pod zaufany numer banku – często zapisany w telefonie ofiary. Dzwoni bank, co może pójść nie tak? Oszust podszywający się pod pracownika banku (przeważnie mówiący ze wschodnim akcentem) pragnie potwierdzić chęć podpisania umowy pożyczkowej na zazwyczaj pięciocyfrową kwotę pieniędzy.
W tym momencie absolutnie każdy odbierający taki telefon powie, że żadnej umowy nie zawierał. Cyberprzestępcy tylko na to czekają. Rozpoczynają wtedy bowiem fałszywy proces zabezpieczający. Pytają, czy ofiara nie klikała w podejrzane linki, czy nie zgubiła dokumentów tożsamości. Pozornie normalna procedura, ale tylko pozornie.
Czytaj także: Rząd chce mieć na oku smartfony Polaków. Nadchodzi nowe prawo
Następnie w trakcie rozmowy do akcji wkracza smishing, czyli podszywanie się pod numer banku za pomocą SMS-ów. Przestępcy uwiarygadniają swoje oszustwo wysyłając SMS-y (zazwyczaj z błędami, bez polskich znaków) na telefon ofiary. Są w nich zawarte informacje o rzekomym przekazaniu sprawy na policję, czasem przychodzą też informacje z BIK-u o anulowaniu wniosku (absurdalna informacja).
„Umowa pozyczki na kwote 22.000zl zostala anulowana z powodu oszustw. Pozdrawiamy, PKO Bank Polski”
„Swoje zgloszenie zarejestrowalismy w organach scigania pod numerem KDO8364-74B. Policja odpowie w najkrotszym mozliwym terminie. Zespol PKO Banku Polskiego”
W dalszej kolejności ofiara jest przekierowywana do kolejnego oszusta, rzekomo wyższego rangą. Padają podobne pytania bezpieczeństwa. Rozmowa zmierza do zabezpieczenia konta poprzez… zablokowanie środków na koncie na 48 godzin. Aby jednak ofiara mogła dokonywać transakcji, tworzy się dla niego „rachunek rezerwowy”. Ten pseudo rachunek rezerwowy to „truskawka na torcie” całego oszusta.
Oszuści polecają przelać na podany numer środki ze swojego konta. To chwila prawdy, w której można powiedzieć oszustowi kilka ostrych słów na jego temat i rozłączyć się.
Sprawę warto zgłosić do banku, w którym ma się konto. W przypadku pana Sebastiana był to bank PKO BP, który padł niedawno ofiarą ataku prorosyjskich hakerów. Klienci innych banków mogą być na celowniku.
Uważajcie.
Źródło: Facebook
