
Instagram wzbogacił się właśnie o automatycznie generowane napisy do filmów. Funkcja ta będzie domyślnie włączona dla wszystkich twórców. Poinformowano również o zakończeniu wsparcia samodzielnej aplikacji IGTV – wszystkie filmy będą od teraz dostępne wyłącznie z poziomu głównej usługi.
Adam Mosseri stwierdził wprost, że priorytetem Instagrama jest obecnie segment materiałów wideo. Nie bez powodu przycisk pozwalający na przejście do sekcji Reels znajduje się tam, gdzie dotychczas widniała opcja utworzenia postu. Najnowsze ogłoszenia deweloperów tylko utwierdziły użytkowników co do chęci uczynienia z platformy konkurencji dla TikToka i YouTube.
Ręczne dodawanie podpisów do publikowanych filmów nie jest zapewne najprzyjemniejszym zajęciem – zwłaszcza jeśli w materiale pojawia się sporo kwestii mówionych, a on sam nie należy do najkrótszych. Dlatego też nie wszyscy twórcy decydowali się na implementację napisów, co bez wątpienia było swego rodzaju utrapieniem dla m.in. osób niedosłyszących i niesłyszących.
Na szczęście Instagram postanowił w końcu dodać automatycznie generowane napisy. Funkcja ta była testowana przez kilka ostatnich miesięcy, lecz w końcu udało się ją wprowadzić. Jeśli zaś chodzi o obsługiwane języki, to wspomniano jedynie magiczne słowo „wybrane”. Dokładna lista nie została podana, lecz w przeciągu kilku najbliższych miesięcy zasięg funkcji ma zostać rozszerzony o więcej języków.
Instagram chce skupić się na materiałach wideo
Adam Mosseri stwierdził wprost, że priorytetem Instagrama jest obecnie segment materiałów wideo. Nie bez powodu przycisk pozwalający na przejście do sekcji Reels znajduje się tam, gdzie dotychczas widniała opcja utworzenia postu. Najnowsze ogłoszenia deweloperów tylko utwierdziły użytkowników co do chęci uczynienia z platformy konkurencji dla TikToka i YouTube.
Ręczne dodawanie podpisów do publikowanych filmów nie jest zapewne najprzyjemniejszym zajęciem – zwłaszcza jeśli w materiale pojawia się sporo kwestii mówionych, a on sam nie należy do najkrótszych. Dlatego też nie wszyscy twórcy decydowali się na implementację napisów, co bez wątpienia było swego rodzaju utrapieniem dla m.in. osób niedosłyszących i niesłyszących.
Na szczęście Instagram postanowił w końcu dodać automatycznie generowane napisy. Funkcja ta była testowana przez kilka ostatnich miesięcy, lecz w końcu udało się ją wprowadzić. Jeśli zaś chodzi o obsługiwane języki, to wspomniano jedynie magiczne słowo „wybrane”. Dokładna lista nie została podana, lecz w przeciągu kilku najbliższych miesięcy zasięg funkcji ma zostać rozszerzony o więcej języków.
It’s a long time coming, but we’re excited to share a new tool that empowers those in the deaf and hard-of-hearing communities.
— Adam Mosseri (@mosseri) March 1, 2022
Videos on Instagram will now have auto-generated captions, where you have the option to turn them off or on. pic.twitter.com/DNyzcdiPSU
Twórcy nie muszą martwić się o aktywację nowości – ta będzie domyślnie włączona, co także wydaje się istotną decyzją. Warto tu zaznaczyć, iż TikTok zaimplementował tę opcję już w kwietniu ubiegłego roku. Dlatego też na samym początku narzędzie może na Instagramie działać nieco gorzej. Sztuczna inteligencja ma jednak nieustannie się uczyć, co zapewne przyniesie rezultaty w przyszłości.
To jednak nie koniec ogłoszeń. Poinformowano także, że Instagram nie będzie już wspierać oddzielnej aplikacji IGTV. Została ona wprowadzona na rynek w 2018 roku jako odpowiedź na rosnącą popularność długich filmów na portalu YouTube. Potem deweloperzy promowali format IGTV w głównej aplikacji, lecz nie przyniosło to rezultatów. Przycisk pozwalający na przejście do sekcji został ukryty, a godzinny limit trwania materiałów został wprowadzony również do głównego feedu (jeszcze nie u wszystkich). „Instagramowa telewizja” straciła więc nieco rację bytu.
Źródło: Instagram
Dlatego też nie dziwi decyzja o pozbyciu się samodzielnej aplikacji IGTV. Oficjalnym powodem jest próba „maksymalnego uproszczenia odkrywania i tworzenia wideo”. Dlatego też w głównej usłudze doczekamy się jeszcze większego nacisku na Reels oraz usprawnień jeśli chodzi o odtwarzanie filmów publikowanych w formie postów. Otrzymają one pełnoekranowy odtwarzacz oraz funkcję tap-to-mute.
Testowane mają być również „nowe doświadczenia reklamowe, które pozwolą twórcom zarabiać na reklamach wyświetlanych w ich filmach”. Należy także spodziewać się różnych eksperymentów w zakresie sposobów udostępniania rożnych typów filmów. Wszystko to ma zadziać się w 2022 roku, co chyba jasno daje do zrozumienia, że wideo to obecnie priorytet Instagrama.
Źródło i foto: Instagram
To jednak nie koniec ogłoszeń. Poinformowano także, że Instagram nie będzie już wspierać oddzielnej aplikacji IGTV. Została ona wprowadzona na rynek w 2018 roku jako odpowiedź na rosnącą popularność długich filmów na portalu YouTube. Potem deweloperzy promowali format IGTV w głównej aplikacji, lecz nie przyniosło to rezultatów. Przycisk pozwalający na przejście do sekcji został ukryty, a godzinny limit trwania materiałów został wprowadzony również do głównego feedu (jeszcze nie u wszystkich). „Instagramowa telewizja” straciła więc nieco rację bytu.

Dlatego też nie dziwi decyzja o pozbyciu się samodzielnej aplikacji IGTV. Oficjalnym powodem jest próba „maksymalnego uproszczenia odkrywania i tworzenia wideo”. Dlatego też w głównej usłudze doczekamy się jeszcze większego nacisku na Reels oraz usprawnień jeśli chodzi o odtwarzanie filmów publikowanych w formie postów. Otrzymają one pełnoekranowy odtwarzacz oraz funkcję tap-to-mute.
Testowane mają być również „nowe doświadczenia reklamowe, które pozwolą twórcom zarabiać na reklamach wyświetlanych w ich filmach”. Należy także spodziewać się różnych eksperymentów w zakresie sposobów udostępniania rożnych typów filmów. Wszystko to ma zadziać się w 2022 roku, co chyba jasno daje do zrozumienia, że wideo to obecnie priorytet Instagrama.
Źródło i foto: Instagram