Instalki.pl » Aktualności » Nauka » W Ziemię mógł uderzyć międzygwiezdny obiekt. Naukowcy chcą go odnaleźć
Piątek, 05 Sierpień 2022 10:37, Wpisany przez Anna Borzęcka
ocean-meteoryt
Będzie to nie lada przedsięwzięcie.

Jak pokazują przykłady takich ciał jak ‘Oumuamua i 2I/Borisov, raz na jakiś czas przez Układ Słoneczny przemykają obiekty międzygwiezdne, czyli obiekty pochodzące z innych układów. Niestety, przelatują one przez nasz zakątek kosmosu tak szybko, że trudno podczas obserwacji poznać wszystkie ich właściwości i określić miejsce, z którego mogą pochodzić.

Najchętniej naukowcy zbadaliby międzygwiezdny obiekt własnoręcznie. Ale czy taka okazja kiedykolwiek się nadarzy? Tak się składa, że w 2014 roku w ocean tuż u wybrzeży Papui Nowei Gwinei wpadł tajemniczy meteoryt, który zdaniem niektórych może być właśnie obiektem międzygwiezdnym. Teraz naukowcy chcą go odnaleźć. Podmorska ekspedycja zainicjowana w tym celu byłaby bardzo kosztowna, a szanse jej powodzenia zapewne byłyby niskie, ale naukowy zysk z tego przedsięwzięcia mógłby być ogromny.

Obiekt o wątpliwym pochodzeniu


Obiekt, który wpadł do oceanu, znany jako CNEOS 2014-01-08, mógł mierzyć około pół metra średnicy. Jaki pierwsi jego potencjalne międzygwiezdne pochodzenie rozpoznali Amir Siraj i Avi Loeb – astrofizycy z Uniwersytetu Harvarda. Wykorzystując katalogowe dane na temat jego trajektorii, Siraj i Loeb doszli do wniosku, że CNEOS 2014-01-08 prawdopodobnie pochodził spoza Układu Słonecznego ze względu na jego niezwykle wysoką prędkość heliocentryczną. Mógł on po prostu nie być związany ze studnią grawitacyjną Słońca.

Niestety, z CNEOS 2014-01-08 związany jest pewien poważny problem. Otóż, to, gdzie obiekt ten uderzy w ocean, zmierzono na podstawie danych z satelity szpiegowskiego Departamentu Obrony USA, zaprojektowanego do monitorowania ziemskich działań wojskowych. W związku z tym dokładne wartości błędów pomiarów dokonanych w przypadku tego meteorytu są ściśle strzeżoną tajemnicą. Amerykańskie wojsko nie chce, aby pełne możliwości ich satelity zostały publicznie ujawnione.

Niestety, bez omawianych szczegółowych informacji większość społeczności naukowej nie chce oficjalnie sklasyfikować CNEOS 2014-01-08 jako obiektu między gwiezdnego, co jest zrozumiałe. Na to, że Loeb i Siraj mają rację, może wskazywać to, że w kwietniu główny naukowiec Dowództwa Sił Kosmicznych USA, Joel Mozer, dokonał przeglądu omawianych tajnych danych, i „potwierdził, że oszacowane prędkości zgłoszone NASA są wystarczająco dokładne, by wskazywać na trajektorię międzygwiezdną”, ale i to stwierdzenie społeczność naukowa skrytykowała, bowiem nie zostały przeprowadzone w tym temacie żadne rzetelne, niezależne badania.


Przedsięwzięcie godne realizacji


Mimo że kwestia oficjalnej klasyfikacji CNEOS 2014-01-08 na razie pozostaje w limbo, Siraj i Loeb są tak mocno przekonani co do swojej teorii, że przeszli do etapu proponowania możliwych sposobów znalezienia obiektu i zbadania go z bliska. W końcu, realizując swój projekt, zapewne nic nie stracą, a być może coś udowodnią.



Rzecz jasna, większość meteorytu zapewne spłonęła po wpadnięciu w ziemską atmosferę, pozostawiając jedynie małe fragmenty rozrzucone na dnie oceanu. Nie cała nadzieja jest jednak stracona, gdyż dane o wietrze i prądach oceanicznych mogą pozwolić zawęzić obszar poszukiwań do kwadratu o wymiarach 10 x 10 kilometrów. Co więcej, podejrzewa się, że fragmenty meteorytu są namagnesowane. Statek wyposażony w odpowiednio duży magnes mógłby zatem potencjalnie zebrać je z oceanicznego dna.

Właśnie takiego statku Siraj i Loeb chcą użyć do odnalezienia meteorytu. Rozpoczęli oni zatem współpracę z firmą konsultingową zajmującą się technologiami oceanicznymi, która ma im to umożliwić.

Dlaczego maleńka skała leżąca na dnie oceanu jest taka ważna? Jeżeli jest ona faktycznie obiektem międzygwiezdnym, może nam powiedzieć wiele o składzie materii skalistej spoza Układu Słonecznego i nie tylko.

Źródło: Universe Today, fot. tyt. Canva