Instalki.pl » Aktualności » Nauka » NASA dostrzegła kometę w zupełnie niespodziewanym miejscu
Poniedziałek, 01 Marzec 2021 13:14, Wpisany przez Anna Borzęcka
teleskop-hubbleKosmiczny intruz na orbicie Jowisza.
 
Kosmiczny Teleskop Hubble’a, pieczę nad którym pełni zarówno NASA, jak Europejska Agencja Kosmiczna, spędził większość swojego „żywota”, obserwując odległe zakątki kosmosu. Niemniej jednak, od dawna pomaga on również w odkrywaniu tajemnic Układu Słonecznego. Niedawno za jego sprawą astronomowie dostrzegli coś nietypowego – coś, co wygląda na kometę w miejscu, gdzie komety zwykle nie są obserwowane.

Planetarna tarcza


Nowe odkrycie badacze opisali w pracy naukowej opublikowanej w czasopiśmie The Astronomical Journal. Jak się z niej dowiadujemy, wspomniane ciało, na pierwszy rzut oka zdające się być kometą, zauważono w pobliżu grupy asteroid, które krążą wokół Słońca po orbitach bardzo podobnych do orbity Jowisza. Te asteroidy to tak zwane trojańczyki, znane również jako planetoidy trojańskie.

Nie bez powodu nazywa się Jowisza królem planet. Ten gazowy gigant ochrania planety wewnętrznego Układu Słonecznego przed potencjalnie niebezpiecznymi planetoidami, przeciągając je na orbity wokółsłoneczne i uniemożliwiając im podróż chociażby w pobliże Ziemi. Działania grawitacji giganta doświadczyły między innymi właśnie niektóre planetoidy trojańskie. Swoją grawitacją Jowisz wpływa jednak nie tylko na asteroidy, ale również inne obiekty, co pokazał przykład dostrzeżonej przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a… komety?

Centaur z ogonem


Jak wyjaśnia NASA, omawiany obiekt należy do tak zwanych centaurów, ale oficjalnie sklasyfikowano go już jako kometę (nic dziwnego, skoro już wygląda jak kometa). Centaury to rzadko spotykane, małe ciała niebieskie, które wykazują cechy pośrednie między asteroidami i kometami (stąd ich nazwa). Niektóre, niczym komety, emitują chmury pyłu i gazu, podczas gdy ich zewnętrzna część odparowuje. Centaury, które emitują wspomniane chmury, są uważane za aktywne.



Centaur zaobserwowany przez Teleskop Hubble’a został aktywowany i zaczął wyraźnie wyglądać jak kometa, gdy zbliżył się do Słońca na wystarczającą ku temu odległość. To powiedziawszy, astronomów zaskoczył widok aktywnego centaura zlokalizowanego 750 milionów kilometrów z dala od Słońca. Mowa o odległości, gdzie wodny lód dopiero zaczyna sublimować, a nie topnieć. Woda znajdująca się na powierzchni komet pozostaje zamarznięta, dopóki te nie zbliżą się do Słońca na dystans około 322 milionów kilometrów. To sugeruje, że ogon P/2019 LD2, bo tak brzmi nazwa omawianego ciała, nie składa się z wody. W zasadzie, obserwacje dokonane wcześniej przez Kosmiczny Teleskop Spitzera wskazują na obecność w jego komie i ogonie tlenku węgla i dwutlenku węgla. Te związki nie potrzebują zbyt dużo światła słonecznego, by przejść ze stanu stałego w gazowy.

Kometa wśród trojańczyków


Największą zagwozdką dla astronomów jest to, w jaki sposób kometa znalazła się wśród planetoid trojańskich. Czy ta pozostanie w ich gronie nich na zawsze?

„Gość [w postaci P/2019 LD2] musiał wejść na orbitę Jowisza, poruszając się trasą o konkretnej trajektorii, aby uzyskać konfigurację, która sprawia wrażenie, jakby ten dzielił swoją orbitę z planetą. Badamy to, w jaki sposób obiekt został przechwycony przez Jowisza i wylądował wśród planetoid trojańskich. Uważamy jednak, że do tego zdarzenia mogło dojść, gdy ciało doświadczyło dość bliskiego spotkania z Jowiszem.”, powiedział Bryce Bolin, jeden z autorów pracy z The Astronomical Journal.

Jak pokazały symulacje komputerowe przeprowadzone przez zespół astronomów, P/2019 LD2 prawdopodobnie zbliżył się do Jowisza jakieś dwa lata temu. Planeta wówczas zmieniła jego orbitę, prowadząc go w stronę planetoid trojańskich.

kometa-centaur
Zdjęcie komety P/2019 LD2 wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a. | Źródło: NASA, ESA, B. Bolin (Caltech)

Co istotne, planetoidy trojańskie to dla aktywowanego centaura tylko pit stop. Ten najpewniej nie pozostanie wśród trojańczyków zbyt długo. Za kolejne dwa lata P/2019 LD2 ponownie zbliży się do Jowisza, a wtedy planeta wyśle go w podróż do wewnętrznego Układu Słonecznego.

Choć fakt, że P/2019 LD2 znalazł się pośród asteroid trojańskich, jest zaskakujący, Bolin i inni uczeni zastanawiają się, czy taki sam pit stop nie jest częstym punktem wypadowym dla niektórych komet lecących w kierunku Słońca. Kto wie, może w przyszłości, za sprawą uważnych obserwacji, się tego dowiemy.

Źródło: NASA, fot. tyt. NASA