Instalki.pl » Aktualności » Internet » Pasażerka spanikowała myląc analogowy aparat z bombą. Samolot lądował awaryjnie (wideo)
Wtorek, 12 Październik 2021 14:32, Wpisany przez Maksym Słomski
aparat samolot bomba
Kuriozalna sytuacja.

Osoby w wieku lat kilkunastu, a nawet te liczące sobie nieco więcej wiosen, często nie znają kultowych gadżetów sprzed choćby dwóch, trzech dekad. Młodzieży obce są odtwarzacze MP3, Walkmany, czy też gry komputerowe odtwarzane z kaset magnetofonowych. Przypuszczam, że za jakiś czas dla nowych pokoleń rzadkim widokiem będą chociażby aparaty fotograficzne, które mogą w większości zastosowań zostać wyparte przez smartfony. Dlaczego o tym piszę? Bo jedna z pasażerek lotu American Airlines o numerze 4817 zdaniem wielu internautów najpewniej nigdy nie widziała na oczy klasycznego aparatu fotograficznego, przez co podniosła alarm bombowy i wywołała panikę w trakcie lotu.

Czytaj także: Dzisiejsza młodzież i komputer z Windows 95. Ich reakcje to złoto (wideo)

Aparat czy bomba? Przymusowe lądowanie samolotu American Airlines


Samolot linii American Airlines o numerze lotu 4817 z Indianapolis na lotnisko LaGuardia w Queens został zmuszony do awaryjnego lądowania, a pasażerowie do ewakuacji z jego pokładu za pośrednictwem awaryjnych zjeżdżalni o godzinie 15:00 w minioną sobotę. Kuriozalny incydent rozpoczął się, gdy podróżująca samolotem z mężem i dziećmi kobieta, dostrzegła innego pasażera, przeglądającego "filmy i zdjęcia starych aparatów" – donoszą źródła New York Daily News.

Matka rzekomo uznała, że mężczyzna wyszukiwał w sieci informacji związanych z bombami domowej konstrukcji (!). Kiedy w pewnym momencie wyciągnął swój stary aparat, wyglądający jak urządzenia na filmach i fotografiach, które chwilę wcześniej przeglądał, kobieta była przekonana, że przedmiot w jego rękach to bomba. W związku z tym szybko zaalarmowała personel linii lotniczych.

retro aparat
Niektóre retro aparaty wyglądają naprawdę osobliwie. | Źródło: Canva Pro

Pilot samolotu skontaktował się z kontrolerami lotu, poprosił o oczyszczenie pasa startowego i zrobienie przestrzeni do awaryjnego lądowania z powodu "podejrzanego i nieobliczalnego zachowania pasażera". Samolot wylądował z dala od budynku lotniska, a pasażerów ewakuowano za pomocą dmuchanych zjeżdżalni.

Po wylądowaniu rzekomy zamachowiec został zmuszony do położenia się twarzą w dół na płycie lotniska i przeszukany. Skonfiskowano wszystkie jego torby podróżne. Okazało się, że przewoził w nich m.in. deskorolkę i inne zabytkowe aparaty. Służby bezpieczeństwa po kilku godzinach wypuściły go bez stawiania mu zarzutów.

Film z interwencji błyskawicznie pojawił się w sieci. Widzimy na nim strażaków otaczających zdezorientowanego podejrzanego.



Kto poniesie konsekwencje przymusowego lądowania?


Internauci są podzieleni w ocenie sytuacji. Część śmieje się z tego, że kobieta odpowiedzialna za wywołanie alarmu prawdopodobnie nigdy nie widziała na oczy aparatu fotograficznego. Jej obrońcy uważają z kolei, że jeżeli miała uzasadnione podejrzenie co do wystąpienia potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, postąpiła słusznie.

Na tę chwilę nie wiadomo czy właściciel aparatu wystąpi o odszkodowanie z racji tego, jak został potraktowany.

Kobieta najpewniej nie zostanie obciążona kosztami ewakuacji, jako że działała w dobrej wierze.

Źródło: New York Daily News, zdj. tyt. Reuters