TA STRONA UŻYWA COOKIE. Usługodawca oraz jego zaufani partnerzy korzystają z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, reklamowych oraz realizacji usług, w tym również aby wyświetlać użytkownikom najbardziej dopasowane oferty i reklamy.
Usługodawca i jego zaufani partnerzy wymagają zgody użytkownika na gromadzenie danych w celu obsługi spersonalizowanych treści i ogłoszeń. Jeśli korzystasz ze strony instalki.pl bez zmiany ustawień przeglądarki, to oznacza to, że nie wyrażasz sprzeciwu co do otrzymywania wszystkich plików cookies na swoje urządzenie ze strony instalki.pl.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Od dnia 25.05.2018 r. na terenie Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem oraz polityką prywatności serwisu  [X]
Instalki.pl » Aktualności » Internet » Audyt zakończony. Facebook nie dyskryminuje prawicowców i konserwatystów
Środa, 21 Sierpień 2019 13:35, Wpisany przez Maksym Słomski
facebook wolnosc slowa
Uważacie, że jest inaczej?


Wedle powszechnie panującej zwłaszcza w środowiskach prawicowych opinii, Facebook jest serwisem sympatyzującym z ideologią lewicową. Na przestrzeni ostatnich lat wiele mówiło się na temat rzekomej dyskryminacji wymierzonej w konserwatywne treści publikowane na tym największym na świecie serwisie społecznościowym. Opublikowano właśnie wyniki audytu, który miał orzec o ewentualnych nieprawidłowościach.

Za audyt odpowiedzialna była firma Covington & Burling LLP, która dokonywała go pod zwierzchnictwem byłego senatora Johna Kyla - republikanina reprezentującego w Senacie Stanów Zjednoczonych stan Arizona w latach 1995-2013 i przez kilka miesięcy w 2018 roku, po śmieci senatora McCaina. Rezultat kontroli nie spodoba się zapewne prawicy, bowiem jej wynik nie jest zgodny z ich retoryką - "Facebook nie ogranicza wolności słowa", taki wydźwięk ma opublikowany właśnie dokument.

W 8-stronnicowym raporcie możemy przeczytać przede wszystkim, że termin "konserwatysta" jest nieostry i zalicza się do niego wiele osób - polityków, wyznawców różnych religii, libertarian, reprezentantów środowisk pro-life, tradycjonalistów i bojowników na rzecz wolności słowa. Z takimi właśnie osobami rozmawiano na potrzeby stworzenia w roku 2018, a następnie 2019, aby zaobserwować zmieniające się trendy.

Respondenci badania uważali przede wszystkim, że niejasnym są zachowania algorytmów Facebooka, które decydują o eksponowaniu niektórych treści. Ankietowanym nie podobała się także polityka dotycząca "mowy nienawiści" i tego jak serwis podchodzi do "grup terrorystycznych i organizacji propagujących nienawiść". Wskazywano także problemy z tym, co Facebook definiuje jako przemoc. Raport nie wykazał jednak żadnych poważnych problemów z brakiem wolności słowa.

"Podczas gdy stoimy po stronie wolności wypowiedzi, wyraźnie nakreślamy kilka wyjątków: nie dopuszczamy w serwisie treści, które mogą doprowadzić do wywołania komuś krzywdy realnym świecie albo mających na celu zastraszanie, wykluczenie lub uciszenie jakiejś grupy ludzi", powiedział przedstawiciel Facebooka, Nick Clegg. "Intensywnie pracujemy nad tym, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się treści wprowadzające innych w błąd, jawne oszustwa i manipulacje - te wyświetlane są rzadko w kanale wiadomości. Wiemy natomiast, że musimy znaleźć właściwą równowagę, którą pomogą nam osiągnąć głosy płynące od społeczności."

Internauci słusznie zauważyli, że samozwańczymi konserwatystami są często osoby podważające elementarne zasady demokracji, miłośnicy teorii spiskowych, rasiści, reakcjoniści i miłośnicy ustrojów autorytarnych. Mówi się, że to właśnie oni najgłośniej domagają się tolerancji i sprawiedliwości, gdy wygłaszają swoje kontrowersyjne poglądy.

Przedstawiciel partii konserwatywnej w raporcie napisał, że "Zasady Facebooka i ich egzekwowanie mają potencjał do ograniczania wolności wypowiedzi". Johna Kyl dodaje: "Biorąc pod uwagę popularność platformy, należy to niebezpieczeństwo potraktować poważnie. Platforma uczyniła kroki w stronę większej jawności jej postępowania, ale wciąż jest spore pole do poprawy".

Krytycy nazywają audyt mianem "zasłony dymnej" i wzywają Facebooka do udostępnienia niezależnej stronie trzeciej dostępu do algorytmu decydującego o wyświetlanych treściach, wytycznych dla moderacji oraz innych dokumentów, które pozwolą w sposób jednoznaczny ocenić intencje władz serwisu. Domyślacie się zapewne, że powinna być to niezależna organizacja prawicująca - w innym przypadku wynik mógłby zostać ponownie nieuznany.

Co ciekawe, audyt krytykują także organizacje uznawane za lewicujące, w tym Center for American Progress. W rozmowie z Politico skrytykowano fakt ulegnięcia naciskom prawicy i pozwolenie jej na ingerowanie w wewnętrzne sprawy prywatnej firmy.

Pełną treść raportu znajdziecie w tym miejscu.

Źródło: Politico, Facebook