TA STRONA UŻYWA COOKIE. Usługodawca oraz jego zaufani partnerzy korzystają z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, reklamowych oraz realizacji usług, w tym również aby wyświetlać użytkownikom najbardziej dopasowane oferty i reklamy.
Usługodawca i jego zaufani partnerzy wymagają zgody użytkownika na gromadzenie danych w celu obsługi spersonalizowanych treści i ogłoszeń. Jeśli korzystasz ze strony instalki.pl bez zmiany ustawień przeglądarki, to oznacza to, że nie wyrażasz sprzeciwu co do otrzymywania wszystkich plików cookies na swoje urządzenie ze strony instalki.pl.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Od dnia 25.05.2018 r. na terenie Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem oraz polityką prywatności serwisu  [X]
Instalki.pl » Aktualności » Internet » Google przedstawia wizję wyszukiwarki po wejściu tzw. ACTA 2.0
Piątek, 18 Styczeń 2019 13:09, Wpisany przez Piotr Malinowski
google acta 2
Nie będzie niczego.

W związku z dzisiejszym głosowaniem państw członkowskich UE w kwestii dyrektywyw sprawie praw autorskich o tzw. ACTA 2.0 znów zaczyna robić się głośno. Jutro po południu na ulice europejskich miast wyjdą przeciwnicy nowych przepisów, którzy będą nawoływać parlamentarzystów do wycofania się z proponowanej obecnie wersji dyrektywy.

Firma Google postanowiła wspomóc bojkotujące osoby już dzień wcześniej zmieniając dzisiaj nieco wygląd wyników wyszukiwania w swojej wyszukiwarce. Chcąc dowiedzieć się nieco o chociażby najnowszych wieściach z kraju i ze świata naszym oczom ukaże się istne cyfrowe cmentarzysko.

Nie ujrzymy nic poza linkami i pustymi miniaturkami – tak według Google będzie wyglądał Internet jeśli w życie wejdzie tzw. ACTA 2.0. Wszystko dlatego, że właściciele stron internetowych mieliby prawo żądać zapłaty za użycie nawet niewielkich fragmentów publikowanych treści.

Screenshot_1.jpg

Wizja giganta z Mountain View jest oczywiście hiperbolą i przedstawia wynik najgorszego z możliwych scenariuszy – trudno więc na poważnie brać inicjatywę rozpoczętą przez Google. Tak czy inaczej ważne, że o całym przedsięwzięciu jest głośno, a społeczeństwo nie jest wobec niego obojętne oraz krytycznie podchodzi do sytuacji.

Prace nad dyrektywą rozpoczęły się w 2016 roku i mogą potrwać nawet jeszcze dwa lata – przez ten czas wiele może się jeszcze zmienić, włącznie z kontrowersyjnymi artykułami 11 oraz 13. Obyśmy jednak nie doczekali momentu, w którym wielkie korporacje po różnych akcjach przeciwko temu projektowi jednogłośnie powiedzą: „A nie mówiliśmy?”.

Źródło: Engadget / własne